CELEBRITY
Nie żyje 19-letnia kobieta. „Spał na łóżku mojej wnuczki. To straszna tragedia”
Nie żyje 19-letnia Jamie-Lea Biscoe. Dziewczyna zginęła w piątek wieczorem na skutek ataku psa, który najprawdopodobniej należał do jej rodziny. Jak podkreślają bliscy ofiary, zwierzę to traktowała jak przyjaciela i sypiała z nim w jednym łóżku.
Nie żyje nastolatka
Do dramatu doszło w piątek 10 kwietnia w godzinach wieczornych w miejscowości Leaden Roding w hrabstwie Essex w Wielkiej Brytanii. Jak wynika z informacji podawanych przez BBC, Jamie-Lea Biscoe została zaatakowana przez psa, który najprawdopodobniej należał do rodziny. Rany, które jej zadał, okazały się śmiertelne. Na tę chwilę okoliczności zdarzenia nie są znane.
Zobacz więcej: Syn zmarłego Jacka Magiery zrobił to po golu. Trudno powstrzymać łzy
Zatrzymano właściciela psa
Policja o zdarzeniu została poinformowana tuż przed godziną 23. Zatrzymano 37-letniego mężczyznę, podejrzewanego o „utratę kontroli nad niebezpiecznym zwierzęciem”. Pies to lurcher, uznawany za mieszańca charta. Został już zabezpieczony przez weterynaryjne służby.
Myślami jestem z bliskimi kobiety, która zmarła wczoraj. Śledztwo prowadzą lokalni detektywi – tłumaczyła zastępca komendanta Stuarta Hoopera, cytowana przez BBC.
Zobacz więcej: Nie żyje organista. Tragedia w drodze do kościoła
Rodzina opłakuje śmierć Jamie-Lea Biscoe
Tragedia, która spotkała Jamie-Lea Biscoe wstrząsnęła okolicznymi mieszkańcami, a przede wszystkim jej bliskimi. Babcia 19-latki, Tina Wells, podczas rozmowy z lokalnymi mediami wspomniała, że pies, który zagryzł jej wnuczkę, sypiał w jej łóżku.
