CELEBRITY
Niemieckie media o wecie polskiego prezydenta dotyczącym regulacji cyfrowych UE Czytaj więcej:
Decyzja polskiego prezydenta o zablokowaniu kluczowych unijnych przepisów cyfrowych wywołała potężne poruszenie na arenie międzynarodowej. Jak donosi serwis heise.de, ten ruch może mieć znacznie głębsze podłoże niż tylko wewnętrzny spór o wolność słowa w internecie.
Prezydenckie weto w imię wolności słowa
Ostra reakcja niemieckiej opinii publicznej
Nowy sojusz z administracją Donalda Trumpa
Widmo kar i izolacji na arenie UE
Prezydent Karol Nawrocki, wetując 9 stycznia 2026 roku ustawę wdrażającą Akt o usługach cyfrowych (DSA), wywołał polityczne trzęsienie ziemi w relacjach z Brukselą. Głowa państwa argumentuje swoją decyzję obroną wolności słowa przed nową formą „cenzury prewencyjnej”, którą miałyby narzucać unijne instytucje. Według prezydenta, mechanizmy kontroli treści w sieci stwarzają realne ryzyko nadużyć ze strony urzędników państwowych, co godzi w fundamenty demokracji. To weto paraliżuje jednak legislacyjne plany rządu Donalda Tuska, dążącego do szybkiej harmonizacji polskiego prawa z wymogami jednolitego rynku cyfrowego Unii Europejskiej, co pogłębia wewnętrzny konflikt polityczny w kraju.
Niemieckie media nie kryją oburzenia postawą Warszawy, określając weto mianem „dyplomatycznej i prawnej zniewagi”. Serwis heise.de zauważa, że:
„dzięki temu prawicowa konserwatywna głowa państwa demonstracyjnie staje po stronie prezydenta USA Donalda Trumpa i jego deklarowanego odrzucenia europejskich przepisów platformowych”.
Komentatorzy podkreślają, że podczas gdy rząd pod rządami premiera Donalda Tuska stara się mocno zintegrować Polskę z ramami prawnymi UE, to weto z Warszawy prawdopodobnie będzie miało teraz w Brukseli konsekwencje prawne. Działania prezydenta są tam interpretowane jako cyniczna gra polityczna, mająca na celu osłabienie pozycji polskiego rządu w strukturach unijnych oraz wywołanie kolejnego kryzysu na linii Warszawa–Bruksela.
Serwis heise.de rzuca na sprawę nowe światło, wskazując na rodzący się sojusz prezydenta Nawrockiego z administracją Donalda Trumpa i Elonem Muskiem. Niemieccy dziennikarze sugerują, że weto wobec DSA jest formą wsparcia dla amerykańskich gigantów technologicznych.
„Administracja Trumpa wielokrotnie potępiała DSA jako ‘orwellowską’ cenzurę, twierdząc, że ma ona na celu uciszenie konserwatywnych głosów” – czytamy w portalu.
Polska staje się w tej optyce europejskim przyczółkiem dla „absolutyzmu wolności słowa”. Taki obrót spraw stawia nasz kraj w centrum globalnego konfliktu o kontrolę nad informacją, gdzie Warszawa wyraźnie wybiera orientację proamerykańską kosztem relacji z tradycyjnymi partnerami z Unii Europejskiej.
Konsekwencje wstrzymania wdrożenia aktu DSA mogą okazać się niezwykle kosztowne dla polskiego budżetu i reputacji.
„Dla Komisji Europejskiej proces ten jest afrontem dyplomatycznym i prawnym. Ponieważ Polska nie dotrzymała terminu powołania krajowego koordynatora cyfrowego od maja, toczy się już postępowanie przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości (ETS).” – informuje heise.de.
Komisja Europejska dysponuje mechanizmami pozwalającymi nałożyć na Polskę wielomilionowe kary za opóźnienia w implementacji dyrektyw, co jeszcze bardziej zaostrzy spór o praworządność. Jednocześnie konflikt ten pogłębia paraliż państwa w systemie trudnej kohabitacji, uniemożliwiając skuteczne zwalczanie nielegalnych treści w polskiej sieci. Jeśli prezydent nie znajdzie porozumienia z rządem, Polska może zostać trwale wypchnięta na margines unijnej polityki cyfrowej.
