CELEBRITY
Nikt nie może w to uwierzyć. Łzy leją się strumieniami 😭
Warszawa dziś w nocy zamarła — w sercach mieszkańców stolicy zapanowała głęboka żałoba. Miasto, które od zawsze pielęgnowało pamięć o swoich bohaterach, po raz kolejny stanęło w obliczu ogromnej straty. Wczoraj późnym wieczorem świat obiegła informacja, która poruszyła nie tylko środowiska historyczne i kombatanckie, ale także tysiące zwykłych ludzi. Oficjalne komunikaty mediów społecznościowych i lokalnych portali potwierdziły najgorsze: odszedł ktoś, kto przez dziesięciolecia był jednym z najważniejszych żyjących świadków historii Warszawy, a jednocześnie symbolem odwagi, poświęcenia i bezwarunkowej miłości do miasta. Ten smutek nie jest jedynie lokalnym dramatem — jest to ból całej wspólnoty, która traci nieodwracalnie bezcenny głos przeszłości.
Była dla Warszawy kimś wyjątkowym
Warszawa w żałobie. Nikt nie może w to uwierzyć
Trudna historia legendy Warszawy
Janina Rożek, znana wielu jako „Dora”, była postacią, która niezaprzeczalnie zapisała się w historii Warszawy jako autentyczna ikona stolicy i jej nieugiętego ducha. Choć jej życie osobiste często przebiegało w cieniu wielkich wydarzeń XX wieku, jej działania i postawa sprawiły, że stała się przykładem, jak odwaga i empatia mogą kształtować losy całej społeczności. Rożek, będąc sanitariuszką podczas Powstania Warszawskiego, nie tylko niosła pomoc rannym w najbardziej dramatycznych warunkach wojennych, ale również stała się symbolem niewzruszonej determinacji pokolenia, które zapłaciło najwyższą cenę za wolność ojczyzny. Jej doświadczenia z Powstania, a także późniejsza działalność w edukacji historycznej i upamiętnianiu tamtych wydarzeń, uczyniły ją nie tylko bohaterką walki, ale też mentorką pamięci historycznej.
Była jedną z ostatnich żyjących osób, które osobiście uczestniczyły w zrywie powstańczym 1944 roku — świadkiem, który mógł opowiadać o tamtych dniach „z pierwszej ręki”, przekazując kolejnym pokoleniom prawdę o okrucieństwie wojny, ale także o niezłomności ludzkiego ducha. Za swoją działalność w czasie wojny została uhonorowana tytułem Sprawiedliwej wśród Narodów Świata, co jest jednym z najwyższych wyróżnień nadawanych osobom niosącym pomoc prześladowanym Żydom podczas II wojny światowej — gest, który w pełni świadczy o jej człowieczeństwie i odwadze.
Nagrody i wyróżnienia, które otrzymała w późniejszych latach, w tym uhonorowanie przez Radę Miasta Stołecznego Warszawy oraz obecność w literaturze historycznej poświęconej powstaniu, potwierdzały, że nie była zwykłą uczestniczką tamtych wydarzeń, ale kimś, kogo historia stolicy zobowiązuje pamiętać i czcić
Kiedy wczoraj wieczorem pojawiły się pierwsze komunikaty o śmierci Janiny Rożek, reakcje w mediach społecznościowych, komentarze historyków, kombatantów, lokalnych społeczności i zwykłych mieszkańców Warszawy były niemal natychmiastowe — pełne zdumienia, żalu i niedowierzania. „Nie wierzę, że to się stało. ‚Dora’ była z nami zawsze… To koniec pewnej epoki” — takie i podobne słowa pojawiały się w setkach wpisów, wciąż przewijających się na portalach społecznościowych, które stały się platformą żałoby milionów Polaków.
To, co uderza w tej reakcji, to fakt, że Janina Rożek, choć żyła 104 lata, w świadomości społecznej wydawała się ikoną nieśmiertelną — kimś, kto trwa pośród nas jako żywe świadectwo minionych czasów. Tymczasem jej odejście jest brutalnym przypomnieniem naturalnej kolejności rzeczy: pokolenie, które walczyło i tworzyło nową historię, odchodzi, zabierając ze sobą ostatnie osobiste doświadczenia tamtych dni. Ten fakt sprawia, że żałoba narasta nie tylko z powodu straty jednostki, ale też z powodu utraty bezpośredniego łącznika z kluczowymi momentami XX-wiecznej historii Warszawy.
Dla wielu komentatorów i historyków fakt, że została jednym z ostatnich świadków Powstania Warszawskiego, czyni tę chwilę jeszcze bardziej symboliczną — to jakby upadek ostatniej strażnicy pamięci o wydarzeniach, które ukształtowały to miasto i naród. A pamięć, której tak pilnowała, teraz — jak piszą internauci — staje się naszym wspólnym zadaniem i obowiązkiem, by ją pielęgnować dalej.
Janina Rożek urodziła się 6 stycznia 1922 roku (choć w niektórych materiałach używała również formy nazwiska Rożecka) w Stryju, by w wieku pięciu lat zamieszkać wraz z rodziną na warszawskim Żoliborzu. To tam kształtowała się jej tożsamość, pierwszy kontakt z edukacją i późniejsza decyzja, by włączyć się w konspirację przeciwko okupacyjnym władzom niemieckim. Ukończyła tajne komplety szkolne, a maturę zdała w 1942 roku. To także rok, w którym złożyła przysięgę i rozpoczęła działalność w konspiracji, uczęszczając do tajnej szkoły podchorążych i zdobywając stopień plutonowej podchorążej.
Podczas Powstania Warszawskiego, które wybuchło 1 sierpnia 1944 roku, Rożek pełniła funkcję sanitariuszki w szpitalu polowym na ul. Śmiałej na Żoliborzu, niosąc pomoc rannym w najbardziej dramatycznych warunkach ulicznych walk i bombardowań. Wspominała później w rozmowach, jak pewnego dnia podawała wodę rannemu powstańcowi przez okno szpitala — chwilę później obok uderzył pocisk, a ona sama została ranna, doświadczenie, które zaznaczyło jej pamięć do końca życia.
Były takie momenty, jak na przykład wtedy gdy wynosiłam powstańca przez okienko szpitala. Podawałam mu wodę, a on mi mówił, że ta woda nie będzie mu potrzebna. Następnie pocisk uderzył niedaleko i rozerwał mojego rannego. To było dla mnie bardzo traumatyczne przeżycie… – wspominała.
Historia jej rodziny była również mocno naznaczona tragedią wojny — jej ojciec, oficer Wojska Polskiego, został zamordowany w zbrodni katyńskiej, co jeszcze bardziej pogłębiało osobisty wymiar jej zaangażowania w walkę i działalność konspiracyjną. Wraz z matką i siostrą ukrywała w swoim domu Żydów, a także broń i członków ruchu oporu, co przyczyniło się do przyznania jej tytułu Sprawiedliwej wśród Narodów Świata — wyróżnienia nadawanego osobom niosącym pomoc Żydom w okresie Holokaustu.
Po wojnie jej życie nie zatraciło kontaktu z pamięcią historyczną — uczestniczyła w spotkaniach edukacyjnych, historii mówionej oraz była obecna w lokalnych działaniach upamiętniających Powstanie Warszawskie. Do końca życia była żywym świadectwem tamtych wydarzeń — jednym z ostatnich, których bezpośrednia opowieść stawała się mostem między przeszłością a teraźniejszością.
