CELEBRITY
Od śmierci Gabriela Seweryna minęły dwa lata. Właśnie wyszło na jaw, do czego zmuszał go ojciec
Od śmierci Gabriela Seweryna, znanego jako „Versace z Głogowa”, minęły dwa lata, a dziś pamięć o nim żyje głównie w opowieściach bliskich i na jego charakterystycznym grobie na cmentarzu w Krzepowie.
Grób i ślady pamięci po „Versace z Głogowa”
Seweryn spoczywa na cmentarzu w dzielnicy, w której dorastał; na masywnej ciemnej płycie nagrobka widnieje jego wizerunek i pseudonim, a miejsce wciąż przyciąga uwagę odwiedzających. Jak relacjonuje lokalna prasa, w rocznicę śmierci na grobie zabrakło świeżych kwiatów, choć paliło się kilka zniczy, a sąsiedzi podkreślają, że ludzie nadal tam zaglądają, m.in. jego siostra mieszkająca daleko.
Upadek pracowni i nowy start
Przez lata jego pracownia futer w rynku w Głogowie była „królestwem” projektanta, tworzącego ekstrawaganckie kreacje dla gwiazd. Gdy zainteresowanie futrami spadło, popadł w długi, komornik zajął sprzęt, a lokal zamknięto; Seweryn próbował zaczynać od nowa, ucząc się makijażu permanentnego i dokumentując naukę w sieci.
Po śmierci mieszkańcy urządzili spontaniczny hołd pod dawną pracownią, lecz z czasem w lokalu powstała firma dekoracyjna i materialny ślad po nim zniknął.
Dom rodzinny i relacja z ojcem
Sąsiedzi wspominają go jako wrażliwego chłopca, który w dzieciństwie szył z koleżanką ubranka dla lalek, piekł ciasta i prosił, by nie zdradzać, że lubi sprzątać i zmywać. Według relacji sąsiadki ojciec naciskał, by „spotykał się z dziewczynami”, co miało być próbą wymuszenia na nim innego sposobu życia, a ona sama namawiała rodziców, by zaakceptowali go takim, jaki jest, ostrzegając, że inaczej „mogliby go stracić”.
Po śmierci ojca i wyprowadzce matki Seweryn został w mieszkaniu sam; dziś lokal ma nowego właściciela i jest w remoncie, bez śladów po dawnym lokatorze. Jak podsumowuje sąsiadka, z całego jego świata „został tylko grób” – miejsce, w którym fani i mieszkańcy mogą jeszcze fizycznie okazać pamięć o projektancie.
