CELEBRITY
Ogromny huk, cisza, a potem syreny alarmowe. W Zagościńcu doszło do dramatycznego wypadku, którego szczegóły zdradzają zdjęcia z miejsca zdarzenia.
Ogromny huk, potem cisza. I wycie syren alarmowych. W Zagościńcu pod Wołominem (woj. mazowieckie) doszło do poważnego wypadku, w których rannych zostało pięć młodych osób. Zdjęcia z miejsca zdradzają wszystko. Siła uderzenia była tak duża, że jedna z osób wypadła z auta. Na drodze pozostał tylko but… i coś jeszcze. Sprawca całego dramatu?
Jak informują służby, do wypadku doszło w nocy z piątku na sobotę (9/10 stycznia), około godziny 1. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że kierowca osobowej hondy zjechał z drogi, następnie uderzył w ogrodzenie i słup. Zatrzymał się, stając w poprzek jezdni.
Samochodem podróżowało pięć osób. Wszyscy odnieśli obrażenia, dwie osoby zostały ciężko ranne. Świadkowie relacjonowali, że jeden z podróżnych w wyniku uderzenia wypadł z auta.
Policjanci na miejscu przebadali alkomatem 21-letniego kierowcę hondy. Okazało się, że był pod wpływem alkoholu — wydmuchał ponad promil.
Czytaj także: W środku nocy młody kierowca wjechał w dom. Dramatyczna akcja ratunkowa
Potwierdzać to zdają się zdjęcia opublikowane przez Ochotniczą Straż Pożarną w Zagościńcu. Na jednej z fotografii z miejsca wypadku widać leżący na ulicy but jednej z osób poszkodowanych i… zieloną, szklaną butelkę, wyglądem do złudzenia przypominającą butelkę po piwie.
Na miejscu pracowały dwa zastępy straży pożarnej, policja i sześć zastępów ratownictwa medycznego. Wyjaśnieniem dokładnych okoliczności wypadku zajmuje się policja.
