CELEBRITY
Ostry spór na wizji 😰
W programie “Śniadanie w Trójce” doszło do ostrego spięcia, gdy dyskusja o przyszłości Trybunału Konstytucyjnego zamieniła się w awanturę. Europoseł Koalicji Obywatelskiej Bartosz Arłukowicz w bezpardonowy sposób zaatakował głowę państwa, co wywołało natychmiastową reakcję polityków PiS. Wszystko zaczęło się od sporu o sędziów-dublerów.
Awantura o Trybunał Konstytucyjny
“Ten gość z trójmiejskiej bramki”
Prezydent w centrum sporu
Dyskusja w radiowej Trójce dotyczyła jednego z najgorętszych politycznych tematów – przyszłości Trybunału Konstytucyjnego. Na stole leży propozycja nowej większości rządzącej, która zamierza uznać, że trzech sędziów TK, wybranych w 2015 roku na miejsca już obsadzone, w ogóle nie jest sędziami. To oni są określani mianem “sędziów-dublerów”. Politycy rozmawiali o tym, czy uchwałą Sejmu można stwierdzić ich nieważność, co otworzyłoby drogę do wyboru nowych członków TK.
Taka zmiana oznaczałaby prawdziwą rewolucję w polskim sądownictwie. To właśnie ten spór stał się tłem dla personalnego ataku, który kompletnie zdominował rozmowę. Atmosfera gęstniała z każdą minutą, a merytoryczne argumenty szybko ustąpiły miejsca czystym emocjom.
Punktem zapalnym okazało się pytanie Bartosza Arłukowicza o podstawę prawną, na której prezydent opiera swoje decyzje dotyczące prawników i sędziów. Zanim jednak ktokolwiek zdążył odpowiedzieć, polityk KO odpalił prawdziwą bombę, używając obraźliwego sformułowania pod adresem Karola Nawrockiego. W studiu wybuchła awantura.
Prowadząca: Niech się pan uspokoi, może wody?
Błażej Poboży: Słyszy pan? Pan Arłukowicz teraz mówi…
Bartosz Arłukowicz: …ten gość z trójmiejskiej bramki…
Błażej Poboży: Niech pan nie obraża prezydenta!
Bartosz Arłukowicz: Niech pan milczy teraz!
Wypowiedź o “gościu z trójmiejskiej bramki”, nawiązująca do przeszłości prezydenta, wywołała furię polityka PiS. Błażej Poboży grzmiał, że nie pozwoli na obrażanie głowy państwa, a prowadząca bezskutecznie próbowała tonować nastroje. Arłukowicz nie zamierzał jednak odpuszczać, kontynuując swoją wypowiedź.
Mimo chaosu i apeli o spokój, Bartosz Arłukowicz nie wycofał się ze swoich słów. Wręcz przeciwnie – poszedł za ciosem, porównując obecną sytuację do “starej, dobrej komuny”. Był to bezpośredni atak na rolę prezydenta, którego obóz Zjednoczonej Prawicy uważa za jedyny organ uprawniony do powoływania sędziów.
Tymczasem prezydent Karol Nawrocki już wielokrotnie zapowiadał twarde stanowisko w obronie konstytucyjnego porządku i niezależności sędziów powołanych zgodnie z prawem. Dla nowej większości rządzącej jego postawa to “chocholi taniec” i blokowanie niezbędnych zmian.
