CELEBRITY
Padły mocne słowa
Głos Joanny Szczepkowskiej w sprawie wydarzeń w Iranie wybrzmiał wyjątkowo mocno i nie pozostał bez echa. Aktorka, komentując dramatyczną sytuację protestujących, szeroko odniosła się do globalnej polityki, obojętności świata i mechanizmów władzy. W pewnym momencie jej wypowiedź wyraźnie skręciła także w stronę Polski — i uderzyła w Karola Nawrockiego.
Iran w ogniu protestów. Joanna Szczepkowska o represjach i obojętności świata
Trump, Teheran i egzekucja Irańczyka. Szczepkowska ostro o politycznej grze
Religia i władza w Polsce. Szczepkowska uderza w Karola Nawrockiego
Joanna Szczepkowska zwróciła uwagę na ogromną determinację Irańczyków, którzy mimo brutalnych represji wciąż wychodzą na ulice. W jej ocenie protesty te nie są wyłącznie lokalnym buntem, ale próbą zwrócenia uwagi całego świata na dramatyczną sytuację obywateli. Aktorka podkreśliła, że demonstranci funkcjonują w coraz trudniejszych warunkach bytowych, żyjąc w ciągłym zagrożeniu zdrowia i życia, a mimo to liczą na reakcję międzynarodowej opinii publicznej.
Jak zauważa Joanna Szczepkowska, dla wielu protestujących globalny chaos polityczny stał się paradoksalnie nadzieją.
– Myślę, że oni w tym globalnym pomieszaniu, zrobili rewolucję, bo upatrują w nim szansę na pomoc świata zewnętrznego. Od Trumpa, od Europy, od wszystkich, którzy mają dostęp do wiadomości – mówi aktorka.
Jednocześnie zaznacza, że ta pomoc bardzo często nie nadchodzi, a brak reakcji pogłębia frustrację i poczucie opuszczenia.
W swojej wypowiedzi Joanna Szczepkowska poruszyła także wątek młodego Irańczyka, Erfana Soltaniego, który – według dostępnych informacji – miał zostać stracony. Ten przykład stał się dla niej punktem odniesienia do szerszej krytyki politycznych deklaracji i gry pozorów na najwyższym szczeblu. Aktorka odniosła się do słów Donalda Trumpa, który publicznie przekazał, że otrzymał z Teheranu zapewnienia, iż demonstranci nie będą zabijani.
Szczepkowska nie pozostawia w tej kwestii żadnych złudzeń.
– Po drugiej stronie sumienia jest ten młody Irańczyk Erfan Soltani, który dzisiaj miał zostać stracony. Donald Trump teraz powiedział, że dostał informacje z Teheranu, że „demonstranci nie będą zabijani”. To oczywiście nie jest żadna informacja dotycząca faktów. To jest informacja o tym, że Trump na razie zwolnił się od decyzji ingerencji. Ma teraz sprawę Grenlandii, ma bunty w Minneapolis i malejące poparcie – podkreśla aktorka.
Jej zdaniem światowi liderzy skupiają się dziś na strategicznych kalkulacjach, traktując ludzkie dramaty jako element większej politycznej układanki.
– Myślę, że każdego dnia, kiedy ta pomoc nie nadchodzi, czują gorycz rozczarowania i samotności. Świat tymczasem gra w szachy na większej planszy. Ocenia szanse strategiczne sił, pieniędzy i kontynentów – dodaje.
W dalszej części swojej wypowiedzi Joanna Szczepkowska przeniosła swoje rozważania na polski grunt. Zwróciła uwagę na mechanizm usprawiedliwiania przemocy poprzez religię, który – jej zdaniem – jest charakterystyczny dla systemów autorytarnych, takich jak Iran.
– Myślę o Iranie, ale też z tej okazji o Polsce. Tam, rząd irański tłumaczy swoją brutalność tak, że kto jest przeciwko władzy, ten jest przeciwko Bogu. I cały ten terror jest w imię Boga – zaznacza aktorka.
W tym kontekście Szczepkowska odniosła się do wydarzeń w Polsce, w tym do obecności Karola Nawrockiego podczas pielgrzymek środowisk kibicowskich na Jasnej Górze. Jej słowa były wyjątkowo ostre.
– I o tym właśnie trzeba pamiętać, myśląc o wykorzystywaniu religii do władzy, także u nas. O tym trzeba myśleć, mając w pamięci armię kiboli na Jasnej Górze, czerwień rac i tego ich prezydenta, który wrzeszczy „jestem z was”, a potem się modli do Boga – mówi.
Na zakończenie aktorka przywołała zmienioną przez siebie wersję „Roty”, bezpośrednio uderzając w Karola Nawrockiego.
– Nie będzie Batyr pluł nam w twarz, ni dzieci nam tumanił – napisała, nawiązując do książki „Spowiedź Nikosia zza grobu”, którą Nawrocki wydał pod pseudonimem Batyr.
