Connect with us

CELEBRITY

Polscy olimpijczycy wrócili z Mediolanu, ale nie obyło się bez komplikacji. Zaginione bagaże stały się nieoczekiwanym problemem.

Published

on

Ostatni polscy olimpijczycy wrócili z Mediolanu. Nie obyło się bez sporych komplikacji. Otóż niemal wszystkim zaginęły bagaże. Jedynym, który nie miał tego problemu był wicemistrz olimpijski Władimir Semirunnij.

Spora grupa kibiców czekała w poniedziałek po godzinie 22 na ostatnich polskich olimpijczyków do kraju. Wyczekiwano szczególnie pojawienia się wicemistrza olimpijskiego Władimira Semirunnija.

Start bez więzadła i z protezą kolana. Ortopeda analizuje przypadek Lindsey Vonn

Ale oczekiwanie na bohaterów igrzysk się przeciągało. Sportowcy długo nie wychodzili z terminala, bo jak się okazało, do Polski nie przyleciały ich bagaże, o czym poinformował portal WP Sportowe Fakty. Do zamieszania doszło już w Mediolanie.

— Nie mam dosłownie nic, bo okazało się, że na lotnisku w Mediolanie moje rzeczy zostały spakowane do innego kontenera. Podobnie mają praktycznie wszyscy pozostali reprezentanci. Nie mam żadnych rzeczy poza ubraniami, w których właśnie stoję. Po przylocie otrzymałam kartkę i niby wszystkie rzeczy mają już we wtorek do mnie dolecieć — opowiedziała Natalia Maliszewska w rozmowie z portalem. Szczęście mieli jedynie ci, którym udało się zabrać bagaże podręczne, w których mieli najważniejsze rzeczy.

W tym zamieszaniu problemów nie miała tylko jedna osoba, Semirunnij, który był jedyną osobą, której walizki dotarły do Warszawy. — Śmiesznie wyszło, bo faktycznie tylko moje bagaże doleciały do Warszawy. Od razu zaznaczam, że to nie tak, że z powodu medalu olimpijskiego obowiązują mnie inne zasady i mogę liczyć na gwiazdorskie traktowanie. Nic z tych rzeczy. Po prostu jako jedyny z reprezentacji miałem w Mediolanie ze sobą rower i musiałem go nadać wcześniej. Szczęśliwie się złożyło, że właśnie dzięki temu moje dwie walizki, rower i bagaż podręczny przyleciały bez problemu — wyjaśnił wicemistrz olimpijski cytowany przez WP SportoweFakty.

Brak walizek mocno utrudnił życie niektórym reprezentantom. Swojego zdenerwowania nie krył Michał Niewiński, rywalizujący w short-tracku. — Wszystko się opóźniło, a ja nie mam transportu do Białegostoku. Muszę coś na szybko wymyślić, chcę jak najszybciej dotrzeć do domu — mówił 23-latek.

We wtorek na lotnisku w Warszawie pojawiło się tylko kilkoro polskich sportowców. Poza Semirunnijem, Maliszewską i Niewińskim również Felix Pigeon i Gabriela Topolska. Samochodem, a nie samolotem do kraju wracała Kamila Sellier, która po poważnym wypadku w shorttrackowej rywalizacji na 1500 m będzie musiała przejść dodatkowe badania.

Polska na zimowych igrzyskach olimpijskich w Mediolanie-Cortinie d’Ampezzo zdobyła w sumie cztery medale. Poza srebrem Semirunnija, aż trzy krążki (dwa srebrne i brązowy) dołożył skoczek narciarski Kacper Tomasiak.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 USAtalkin