CELEBRITY
Polscy turyści utknęli na jemeńskiej wyspie Sokotra z powodu zaostrzenia konfliktu w regionie. Sytuacja jest monitorowana przez MSZ.
Kilkudziesięciu polskich turystów nie może wrócić do kraju. Utknęli na jemeńskiej wyspie Sokotra, wraz z 400 innych osób. To efekt wprowadzonej blokady lotniczej, wynikającej z zaostrzającego się konfliktu między Arabią Saudyjską a Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Polacy pojechali do Jemenu mimo oficjalnych ostrzeżeń MSZ.
Mamy ponad 400 zagranicznych turystów, ich loty zostały odwołane
— powiedział AFP Jehja ben Afrar, zastępca gubernatora Sokotry ds. kultury i turystyki.
Również inny przedstawiciel władz lokalnych potwierdził informację, że na wyspie utknęło 416 turystów z których 60 pochodzi z Rosji.
Uwięzionych turystów może być niemal dwa razy więcej
Singapurski dziennik The Straits Times przytoczył jednak wypowiedź jednej z przebywających na Sokotrze turystek, z której wynika, że na wyspie może przebywać nawet ponad 700 zagranicznych turystów.
Kobieta miała wracać do domu w piątek, jednak kiedy dotarła na lotnisko, okazało się, że przejęli je żołnierze, turyści nie mają wstępu do terminalu, a loty zostały wstrzymane. W ocenie rozmówczyni portalu obecnie na kempingu, na który zostali skierowani turyści, przebywa ok. 750 osób.
W niedzielę poinformowano, że na Sokotrze ugrzęzła również kilkudziesięcioosobowa grupa polskich turystów, którzy pojechali tam mimo oficjalnych ostrzeżeń MSZ. Resort już dawniej odradzał wszelkie podróże do Jemenu, w którym od blisko 12 lat trwa wojna domowa.
Jak zapewnia resort, polscy turyści mają przebywać w dobrych warunkach. Pozostają także w stałym kontakcie z przedstawicielami ministerstwa, które monitoruje sytuację.
Obecny wzrost napięć jest związany z konfliktem między Arabią Saudyjską i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi — do niedawna występującymi jako dominujący sojusznicy w koalicji arabskiej, dążącej do przywrócenia władzy uznawanemu na arenie międzynarodowej rządowi Jemenu, którego siły traciły terytoria na rzecz rebeliantów Huti.
W grudniu kontrolę nad prowincją Hadramaut przejęła wspierana przez rząd ZEA rebeliancka Rada Przejściowa Południa (STC). Arabia Saudyjska zareagowała ostrzelaniem transportu broni, która — jak twierdziła — była wysłana przez Abu Zabi dla sił STC.
Przywódca wspieranej przez Arabię Saudyjską jemeńskiej Rady Prezydenckiej, Raszad al-Alimi nazwał działania STC “nieakceptowalną rebelią” i ogłosił blokadę powietrzną, morską i lądową. W rezultacie w ostatnich dniach grudnia lotnisko na Sokotrze również przestało działać.
