CELEBRITY
Poprzedni trenerzy nie decydowali się na tak drastyczne kroki! ➡
Maciej Maciusiak na kilka tygodni przed zimowymi igrzyskami olimpijskim zdecydował się na bardzo ryzykowny ruch. Wycofał Kacpra Tomasiaka, Kamila Stocha i Pawła Wąska z Pucharu Świata, żeby mogli oni odpocząć i spokojnie potrenować. Jak na razie widać tego efekty, bo Biało-Czerwoni na obiekcie normalnym w Predazzo spisują się zaskakująco bardzo dobrze. — Kamil i Paweł na pewno mierzyli się z gigantyczną presją w głowie — tłumaczy w “Misji Italia” skoczek i nasz ekspert Wiktor Pękala oraz zdradza, czemu poprzedni trenerzy nie decydowali się na tak drastyczne kroki.
Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
Już w poniedziałek o pierwsze medale igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo powalczą polscy skoczkowie. W konkursie na skoczni normalnej zobaczymy Kacpra Tomasiaka, Kamila Stocha i Pawła Wąska.
Co ciekawe, podczas poniedziałkowych treningów, Biało-Czerwoni prezentowali się bardzo dobrze. Najlepiej radził sobie Tomasiak, w pierwszej sesji był nawet drugi. Cieszyć jednak mogła równa, a przede wszystkim dobra forma Stocha i Wąska, co jeszcze kilka tygodni temu nie było takie pewne.
Nie jest to jednak przypadek, że Polacy prezentują się na razie tak dobrze. Według wielu to efekt odważnej decyzji Macieja Maciusiaka, który na kilka tygodni przed igrzyskami zdecydował się, że trójka olimpijska skupi się na spokojnym treningu, a nie startach w Pucharze Świata za wszelką cenę. Ten ruch w “Misji Italia” etatowy przedskoczek i ekspert Wiktor Pękala.
— Pierwsze efekty są, więc ten trening też jest takim wyznacznikiem, że ten ruch był po prostu dobry. Dodatkowo w sezonie bardzo trudnym, nie mowa tu o Kacprze, bo on jest w zupełnie innej sytuacji. Z naszej trójki na igrzyska w bardzo trudnej sytuacji byli zarówno Kamil, jak i Paweł, który zeszły sezon miał doskonały, pierwsze podium i zamiast kontynuacji tego, przychodzi nowy trener z inną wizją i trzeba było budować od nowa. Przyszedł Puchar Świata i nie chcę mówić, że Pawła nie było, pojawiał się, ale to nie było to. Na pewno cały czas mu to ciążyło — ocenia.
Natomiast Kamil na początku sezonu ogłosił, że kończy karierę i początkowo wydawało się, że skacze bardzo dobrze i w końcu pokaże ten luz, bo już nic nie musi. Później okazało się, że nie było tak dobrze. Kamil i Paweł na pewno mierzyli się z gigantyczną presją w głowie, a ostatni okres był taki, że można było psychicznie odpocząć i skupić się na treningu. Jeśli zawodnik, który skacze co tydzień w Pucharze świata, w sezonie zimowym dostanie czas na to, żeby spokojnie potrenować bez dziennikarzy, bez kibiców i bez wielkich tłumów w ciszy i spokoju, to jest naprawdę bardzo pomocne. Jak widać teraz po wynikach, okazuje się, że przynosi to również efekty — stwierdza w rozmowie z Kamilem Wolnickim i Sebastianem Parfjanowiczem.
Polecamy: Ten skok był zakazany przez 50 lat! Sami zobaczcie, co zrobił Ilia Malinin
Maciej Maciusiak postawił na swoim
Pękala odniósł się też do poprzednich lat, kiedy to nie decydowano się na taki krok, jaki teraz zrobił Maciusiak. Zawodnicy wielokrotnie w mediach powtarzali, że do formy chcą dojść poprzez ciągłe starty. Teraz z pomocą przychodzi fakt, że przede wszystkim to IO we Włoszech są najważniejszą imprezą ostatnich lat. Jest jednak coś jeszcze.
— Myślę, że wcześniej dużo zależało od woli zawodników i jak trener coś powiedział, to może nie do końca było to respektowane. Wydaje mi się, że zawodnicy bardziej stawiali na swoim. Czasami nie jest to właściwe, bo zawodnik sam dochodzi do pewnych wniosków, to te wnioski nie do końca nie zawsze są dobre, bo wiadomo, każdy chce jeździć, startować i próbować. Ja miałem tak, że jeżdżąc co chwila na zawody, wierzyłem, że teraz oddam te najlepsze skoki. Wydaje mi się, że zawodnicy szli właśnie tym kluczem, że jak gdzie jechał, to myślał, że to właśnie tu nastąpi przełamanie. Każdy wierzył w sukces, ale efektów nie było. Parę lat temu jak był Stefan Horngacher, to mogło wyglądać to inaczej. Po prostu mówił: “nie jedziesz”, “odpuszczasz” — zwraca uwagę na koniec rozmowy w “Misji Italia”.
Zobacz także: Oto fatalne konsekwencje decyzji Włochów. Cała prawda o igrzyskach
Konkurs indywidualny z udziałem Polaków rozpocznie się w poniedziałek 9 lutego o godz. 19.00. Relację ze skoczni w Predazzo będzie można śledzić na stronie Przeglądu Sportowego Onet.
