Connect with us

CELEBRITY

Proces byłego wiceministra sprawiedliwości Bartłomieja Ciążyńskiego rozpoczął się we Wrocławiu. Co ujawniono na sali sądowej?

Published

on

Przed wrocławskim sądem ruszył proces Bartłomieja Ciążyńskiego. Prokurator odczytał akt oskarżenia, były wiceminister sprawiedliwości złożył obszerne wyjaśnienia. Radca prawny miał korzystać z auta służbowego podczas rodzinnych wakacji, nie przyznał się do zarzutu nadużycia uprawnień. — Nie uzyskałem jakiejkolwiek informacji, żeby był jakikolwiek limit kilometrów czy limit kwotowy — usłyszał na sali sądowej “Fakt”.

Proces Bartłomieja Ciążyńskiego, byłego wiceministra sprawiedliwości w resorcie Adama Bodnara, ruszył w środę (21 stycznia). Radca prawny został oskarżony o doprowadzenie Sieci Badawczej Łukasiewicz PORT we Wrocławiu do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie ponad 4,6 tys. zł poprzez korzystanie ze służbowego samochodu w prywatnych celach. Kiedy ujawniono, że miał pojechać autem na rodzinne wakacje do Słowenii, złożył dymisję na ręce Donalda Tuska.

Karol Nawrocki komentuje plany Donalda Trumpa. „To konieczność solidarności”

Bartłomiej Ciążyński stanął przed sądem. Złożył wyjaśnienia
Prokurator odczytał zebranym na sali akt oskarżenia, a Ciążyński nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Udzielił natomiast obszernych wyjaśnień. — Nie uzyskałem jakiejkolwiek informacji, żeby był jakikolwiek limit kilometrów czy limit kwotowy, jakie są zasady rozliczania — mówił były wiceminister.

Według oskarżonego o zasadach korzystania z auta nie poinformował go pracodawca. Miał usłyszeć, że może korzystać z samochodu za granicą, z wyłączeniem Wielkiej Brytanii. — Pytałem, czy jest limit kilometrów, otrzymałem odpowiedź, że nie ma limitu kilometrów i kwoty — kontynuował.

Broniarz ocenił nowe pomysły Nowackiej. Ministra nie będzie zachwycona

Byłemu wiceministrowi sprawiedliwości grozi więzienie
Ciążyński utrzymywał, że nie dostał regulaminu korzystania ze służbowego samochodu, więc nie wiedział, że nie może używać go do celów prywatnych. Stwierdził, że nie zdawał sobie sprawy z tego, że taki dokument w ogóle istnieje. Po wysłuchaniu wyjaśnień sąd zarządził przerwę.

Akt oskarżenia przeciwko byłemu wiceministrowi trafił do wrocławskiego sądu w grudniu 2025 r. Prokuratura twierdzi, że co najmniej ośmiokrotnie zatankował auto do celów prywatnych i zapłacił za to kartą służbową, miał też kupić płyn do spryskiwaczy. Grozi mu od roku do 10 lat więzienia.

Ogromne wsparcie z Polski dla Ukrainy. „Czujemy, że nie jesteśmy sami”

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 USAtalkin