CELEBRITY
Relacja➡️
FC Barcelona długo biła głową w mur, a na ratunek Hansiemu Flickowi musieli przyjść rezerwowi. A w zasadzie jeden z nich, który ostatnio błyszczy. I nie był to bynajmniej Robert Lewandowski, który ma zresztą więcej powodów do niepokoju. Blaugrana nie podzieliła losu Realu Madryt, choć Racing Santander stawił jej spory opór. Wystarczyło jednak jedno zagranie Fermina Lopeza, które na bramkę z zimną krwią zamienił Ferran Torres, a w ostatnich sekundach drugiego gola dołożył Lamine Yamal. Chwilę wcześniej fani Barcelony odetchnęli natomiast z gigantyczną ulgą. Katalończycy pokonali lidera Segunda Division 2:0 i wywalczyli przepustkę do ćwierćfinału Pucharu Króla.
Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
Nie tylko w naszym kraju rozgrywki pucharowe obfitują w ogromne niespodzianki. W środowy wieczór w 1/8 finału Pucharu Króla z kretesem w starciu z drugoligowym Albacete polegli piłkarze Realu Madryt, a nazajutrz do boju ruszyli obrońcy tytułu. Zawodnicy Barcelony na wyjeździe zmierzyli się z Racingiem Santander, który jest liderem Segunda Division. Hansi Flick nie chciał podzielić losu Królewskich i posłał do boju mocne zestawienie. Tym bardziej, że w poprzedniej rundzie drugoligowiec utarł nosa i wyeliminował Villarreal po triumfie 2:1.
Na Estadio El Sardinero od pierwszej minuty oglądaliśmy m.in. Daniego Olmo, Ferrana Torresa, Marcusa Rashforda, czy Lamine’a Yamala. A dostępu do bramki katalońskiego zespołu strzegł Joan Garcia. Na ławce rezerwowych zasiedli tym samym Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny.
A przyjazd lidera LaLiga i “świeżo upieczonego” triumfatora Superpucharu Hiszpanii cieszył się gigantycznym zainteresowaniem w stolicy Kantabrii. Do tego stopnia, że mecz został opóźniony o kwadrans, by wszyscy chętni mogli zasiąść na trybunach. Takiego święta w Santander nie było od dawna, bo Racing 14 lat czeka na powrót do elity. A ponad 18 lat temu w szeregach ekipy z Santander oglądaliśmy przecież Euzebiusza Smolarka.
Lider Segunda Division nie zamierzał chować się za podwójną gardą w starciu z faworyzowanym rywalem. W pierwszych minutach kilkukrotnie zagościł pod bramką Barcelony, ale w kluczowym momencie zabrakło dokładności.
Tempo gry na El Sardinero nie powalało, ale dwie dobre sytuacje przed przerwą zdołali wypracować sobie Katalończycy. Najpierw piłki po centrze Rashforda nie sięgnął Olmo, a w 33. minucie z rzutu wolnego nad bramką uderzał Lamine Yamal. W 44. minucie golkipera Racingu Jokina Ezkietę do interwencji zmusił za to Rashford.
Po zmianie stron Barcelona podkręciła tempo. Już trzy minuty po wznowieniu gry wreszcie błysnął Lamine Yamal, który zagrał z głębi pola do Rashforda, ale mocny strzał Anglika obronił Ezkieta.
Niesamowita seria Barcelony trwa
Aż wreszcie nadeszła 66. minuta. Znakomitym zagraniem z głębi pola popisał się Fermin Lopez, a sytuacji oko w oko z golkiperem Racingu nie zmarnował Ferran Torres. A hiszpański snajper po chwili zwolnił miejsce na placu gry Robertowi Lewandowskiemu.
A sam kapitan Biało-Czerwonych mógł w 77. minucie przesądzić już o losach meczu, ale jego strzał obronił golkiper Racingu. A kilka minut później skiksował po zagraniu Raphinhi.
I w końcówce zrobiło się jeszcze gorąco. Do siatki Barcelony dwukrotnie piłkę skierował Manex Lozano, ale liderowi LaLiga dopisało ogromne szczęście. W obu przypadkach zawodnicy lidera Segunda Division zostali złapani na spalonych. A w 93. minucie jego strzał wybronił Joan Garcia. I to była interwencja na wagę awansu. A chwilę później nadzieje drugoligowca celnym strzałem rozwiał Lamine Yamal.
Barcelona sięgnęła ostatecznie po 11. z rzędu wygraną i wykonała plan w postaci awansu do ćwierćfinału Pucharu Króla. I to najważniejsza wiadomość dla kibiców, bo występ ekipy Hansiego Flicka na El Sardinero nie zapisze się zbyt długo w ich pamięci.
