CELEBRITY
Sąsiedzi Ziobry w końcu przerwali milczenie. “Jeruzal oddycha z ulgą” Czytaj więcej:
Po długich miesiącach medialnego oblężenia, mieszkańcy Jeruzala zdecydowali się opowiedzieć o codzienności u boku byłego ministra sprawiedliwości. Według informacji pochodzących z lokalnych źródeł oraz relacji zebranych przez dziennikarzy “Faktu”, wieś odetchnęła z ulgą po opuszczeniu przez polityka jego posiadłości. To pierwszy raz, gdy społeczność tak otwarcie mówi o zmęczeniu i strachu towarzyszącym im przez ostatnie lata.
Jeruzal, dotąd spokojna wieś w województwie łódzkim, przez długi czas znajdowała się w centrum politycznych i medialnych wydarzeń. Obecność Zbigniewa Ziobry przyciągała ekipy telewizyjne i śledczych, co drastycznie zmieniło rytm życia lokalnej społeczności. Dziś, gdy dom polityka stoi pusty, a on sam miał udać się na Węgry, na ulicach w końcu zapanował wyczekiwany spokój. Mieszkańcy nie kryją, że ostatnie miesiące były dla nich okresem ogromnej próby cierpliwości. Choć polityk rzadko opuszczał swoją posesję, sama świadomość jego obecności i towarzyszące temu procedury budziły powszechny dyskomfort wśród sąsiadów.
Nawet po utracie przez Zbigniewa Ziobrę wpływów w rządzie, w Jeruzalu wciąż dominuje ostrożność w dobieraniu słów. Wielu sąsiadów odmawia oficjalnych komentarzy, obawiając się, że ich opinie mogą zostać źle odebrane lub sprowadzić na nich niepotrzebne kłopoty. Jedna z mieszkanek, prosząc o zachowanie anonimowości, wspomina trudne doświadczenia z przeszłości.
„Mieliśmy nieprzyjemności z powodu wypowiedzi dla mediów” — mówi nam anonimowo jedna z mieszkanek wsi, która nawet dziś, gdy Ziobro nie jest już ministrem, nie chce o nim mówić pod nazwiskiem.
Ta krótka deklaracja rzuca światło na atmosferę autocenzury, jaka panowała we wsi przez ostatnie lata. Ludzie chcą po prostu uniknąć dalszego napiętnowania i konfliktów, które narastały wokół kontrowersyjnego lokatora.
W relacjach sąsiadów Zbigniew Ziobro wyłania się jako postać skrajnie wycofana i tajemnicza. W przeciwieństwie do plotek o rzekomej integracji z mieszkańcami, rzeczywistość okazała się zupełnie inna – były minister praktycznie nie utrzymywał kontaktów z nikim z okolicy. Widywano go sporadycznie, głównie podczas szybkich wyjazdów do lokalnego sklepu, a wszelkie próby nawiązania dialogu kończyły się niepowodzeniem. Jeden z mieszkańców z irytacją wspomina, że opowieści o wspólnym wędkowaniu czy spotkaniach towarzyskich można włożyć między bajki. Ziobro stworzył w Jeruzalu swoistą twierdzę, która skutecznie odgradzała go od spraw zwykłych ludzi żyjących zaledwie kilkanaście metrów dalej.
Obecnie mieszkańcy wsi liczą przede wszystkim na to, że wraz z wyjazdem polityka skończy się era „oblężonej twierdzy”. Zmęczenie ciągłym monitorowaniem ich miejscowości przez media i organy ścigania jest widoczne na każdym kroku. Ludzie chcą po prostu odzyskać swoją prywatność i przestać być kojarzeni wyłącznie z miejscem zamieszkania lidera Suwerennej Polski. Choć dom Ziobry pozostaje pod nadzorem, brak fizycznej obecności polityka jest dla Jeruzala sygnałem do powolnego powrotu do normalności. Każdy dzień bez błysku fleszy i kamer na drogach dojazdowych przybliża ich do upragnionego spokoju, którego tak bardzo brakowało im przez ostatnie, burzliwe lata.
