CELEBRITY
Sprzedał wszystko, co miał, by ratować córkę 💔🏠 “W nieco ponad rok sprzedałem już wszystko, co miałem do sprzedania. Dom rodzinny, samochód, działkę i łódkę”. A teraz pojawiają się kolejne ogromne wydatki na leczenie ➡️
Trwa dramatyczna walka Bartłomieja Marszałka o życie jego kilkuletniej córki. Malutka Malwina zmaga się z niezwykle okrutną chorobą. Znany motorowodniak całe swoje życie podporządkował leczeniu ukochanego dziecka. Koszty terapii są ogromne. — W nieco ponad rok sprzedałem już wszystko, co miałem do sprzedania. Dom rodzinny, samochód, działkę i łódkę — mówi syn Waldemara Marszałka w wywiadzie dla WP SportoweFakty.
Malwina cierpi na rzadką, niedziedziczną chorobę genetyczną — zespół Retta. Schorzenie to sprawia, dziewczynka traci zdolność mówienia i nawiązywania kontaktu z otoczeniem. Towarzyszą temu również poważne problemy zdrowotne, w tym osłabiony układ odpornościowy, zaburzenia oddychania oraz stany zapalne mózgu.
Wybuch gazu zrujnował jego życie. Klub Ekstraklasy apeluje o pomoc
Lek istnieje, jednak dostępny jest wyłącznie w Stanach Zjednoczonych i należy do najdroższych terapii na świecie. — Latam po niego. Wydatki, z którymi się mierzę na dzień dobry to 10 tys. dol. tygodniowo, przez kilka lat. To już są miliony rocznie — mówił Marszałek w rozmowie z “Faktem” dwa lata temu. — Codziennie rano się budzę i ta ściana wydatków mnie goni, a ja uciekam, żeby mnie nie zgniotła — dodał.
Teraz pojawiły się nowe informacje dotyczące sytuacji rodziny. Bartłomiej Marszałek przyznaje, że poświęcił absolutnie wszystko, aby ratować życie swojej córki. — W nieco ponad rok sprzedałem już wszystko, co miałem do sprzedania. Dom rodzinny, samochód, działkę i łódkę — mówi zawodnik startujący w cyklu F1 H2O.
Mimo dramatycznych okoliczności sportowiec dostrzega nadzieję. — Jest nadzieja, że pod koniec 2027 roku córeczka będzie mogła przejść operację, bo badania kliniczne są już na zaawansowanym etapie, a pierwsze wyniki są bardzo optymistyczne — podkreśla.
Koszt leczenia według wstępnych założeń może sięgnąć około trzech milionów dolarów. W internecie prowadzona jest specjalna zbiórka na leczenie Malwiny. Dotychczas udało się zebrać prawie siedem i pół milionów złotych, jednak do osiągnięcia celu wciąż daleka droga.
— Żyjemy z żoną z miesiąca na miesiąc. Perspektywa tego, że nie będzie mnie stać na operację dla Malwinki, jest moim największym koszmarem. Do sprzedania nie zostało mi już jednak nic poza domem, w którym mieszkamy. Zastanawiałem się, czy nie sprzedać także jego, ale — przynajmniej na razie — tego nie rozważam, bo sprzęt do rehabilitacji córki nie pomieściłby się w małym mieszkaniu, które musielibyśmy wynająć — mówi Marszałek w wywiadzie dla WP SportoweFakty.
Są jednak także pozytywne sygnały dotyczące stanu zdrowia dziewczynki. Sam sportowiec zwraca uwagę na widoczne postępy w leczeniu. — Niedawno nagrywaliśmy spot dla fundacji, a operatorzy nie mogli uwierzyć, że pokazuję im chore dziecko. Wcześniej widzieli inne dzieci z Zespołem Retta i nie mogli uwierzyć, że nasza córka ma tę samą przypadłość — zakończył.
