CELEBRITY
Staruszek błąkał się po ruchliwej ulicy w Gdańsku bez kurtki i w klapkach, a jego los mógł być tragiczny. Co się wydarzyło dalej?
O krok od tragedii. W Gdańsku był bardzo mroźny dzień, słupki rtęci wskazywały na termometrach przeszło minus 10 stopni Celsjusza. tymczasem po ruchliwej ulicy, bez kurtki i w klapkach błąkał się staruszek. Senior wyglądał na bardzo zdezorientowanego, ale nikt z przejeżdżających kierowców nie zareagował. Na szczęście na Stogach był w tym czasie patrol straży miejskiej. — Natychmiast podjął interwencję. Dzięki szybkiej reakcji funkcjonariuszy, mężczyzna trafił pod opiekę ratowników medycznych, a kilka godzin później okazało się, że szuka go rodzina — opowiada “Faktowi” Andrzej Hinz z gdańskiej straży miejskiej.
Wszystko to wydarzyło się w środę, 21 stycznia, w okolicach południa na gdańskich Stogach.
Po ruchliwej ul. Stryjewskiego błąkał się przestraszony i zupełnie zdezorientowany senior. Bardzo przykuwał uwagę, bo nie dość, że chodził po ulicy, to mimo wielkiego mrozu, starszy pan był bez kurtki i w samych klapkach. Niestety, żaden z kierowców nie zatrzymał się, by zapytać, co się stało i mu pomóc. Na szczęście w dzielnicy akurat działali strażnicy miejscy i gdy tylko zauważyli seniora, to od razu ruszyli z pomocą.
Przeczytaj także: W zaawansowanej ciąży żyła na mrozie. Znaleziono ją w blaszanym garażuW zaawansowanej ciąży żyła na mrozie. Znaleziono ją w blaszanym garażu
O godz. 12.20 strażnicy dzielnicowi z Referatu VI prowadzili działania prewencyjne w dzielnicy Stogi. Podczas przejazdu ul. Stryjewskiego ich uwagę zwrócił starszy mężczyzna w wieku, jak się potem okazało, 80 lat. Senior poruszał się po jezdni, tuż obok przejeżdżających samochodów. Żaden z kierujących nie zatrzymał się, aby sprawdzić, czy mężczyzna nie potrzebuje pomocy
— mówi “Faktowi” Andrzej Hinz ze straży miejskiej w Gdańsku.
Staruszek błąkał się po jezdni bez kurtki i w klapkach. Działo się z nim coś złego
Strażnik podkreśla, że starszy pan zwracał na siebie uwagę swoim wyglądem.
— Był bez kurtki, a zamiast zimowego obuwia, miał na nogach klapki. Warto dodać, że tego dnia temperatura powietrza oscylowała w okolicach minus 10 stopni Celsjusza. Strażnicy natychmiast zareagowali na nietypowe i niebezpieczne zachowanie mężczyzny. Sprowadzili go z jezdni i posadzili w radiowozie, aby mógł się ogrzać — dodaje Andrzej Hinz.
W trakcie rozmowy mężczyzna miał trudności z podaniem swoich danych osobowych. Twierdził, że idzie do domu, jednak wskazany przez niego adres oraz kierunek marszu nie zgadzały się ze sobą.
Przeczytaj także: Na policję przyszedł załamany 72-latek. Nie mógł uwierzyć, co stało się z emeryturą jego żony
Zdezorientowany staruszek chodził po ulicy na mrozie. Nikt nie zareagował. Na pomoc ruszyli strażnicy miejscy
Z obawy o stan zdrowia i bezpieczeństwo mężczyzny funkcjonariusze wezwali pomoc medyczną za pośrednictwem numeru alarmowego 112. Niespełna kwadrans później na miejsce dotarł zespół ratownictwa medycznego, który po przeprowadzeniu wstępnych badań podjął decyzję o przewiezieniu seniora do szpitala
— podkreśla strażnik w rozmowie z “Faktem”.
Ok. godz. 17.00 strażnicy otrzymali informację ze stanowiska kierowania, że mężczyzna figurował w policyjnych rejestrach, jako osoba zaginiona.
Przeczytaj także: “Przed sylwestrem było, Zuza mówiła, że się przewraca”. Nowe ustalenia po tragedii w Chełmnie
“Jeśli widzicie osoby potrzebujące pomocy, nie przechodźcie obojętnie”
— Informację tę przekazał funkcjonariusz ze studia miejskiego monitoringu, który skojarzył komunikat o poszukiwaniach z wcześniejszą interwencją na Stogach i powiadomił o tym fakcie dyżurnego straży miejskiej. Czujność dzielnicowych zapobiegła tragedii. To kolejny przykład, jak ważna jest uważność i szybka reakcja. Jeśli widzicie osoby potrzebujące pomocy, nie przechodźcie obojętnie. Jedna decyzja może uratować czyjeś życie, szczególnie przy obecnych temperaturach — zaznacza Andrzej Hinz z gdańskiej straży miejskiej.
