CELEBRITY
Szczegóły ➡️
Polscy skoczkowie zrezygnowali z możliwości mieszkania w wiosce olimpijskiej. Trener Maciej Maciusiak tłumaczy, dlaczego kierowany przez niego sztab zdecydował się na taki ruch i jak nasza ekipa dostała najlepsze pokoje w innym hotelu.
Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
Korespondencja z Predazzo
Val di Fiemme to jeden z klastrów, w których odbywają się tegoroczne igrzyska olimpijskie. W Predazzo i Tesero będą rywalizować skoczkowie, biegacze narciarscy oraz kombinatorzy norwescy. W Predazzo powstała również wioska olimpijska dla przedstawicieli tych dyscyplin.
Mieszkają tam choćby polskie skoczkinie, ale już sztab skoczków zdecydował się na inną opcję zakwaterowania. — Mieszkamy w hotelu blisko wioski. Chodzimy tam na posiłki, ale nie wszystkie. Śniadanie i lunch czy obiad mamy w hotelu, a tam chodzimy na kolację — zdradza trener Maciej Maciusiak.
Polscy skoczkowie mieszkają poza wioską. Oto dlaczego
Szkoleniowiec wytłumaczył, dlaczego sztab podjął taką decyzję. — Walczyłem o to, żebyśmy byli wszyscy razem, bo z założenia miało być tak, że w wiosce mieszkają wszyscy zawodnicy i osiem osób ze sztabu, więc bylibyśmy rozproszeni. W wiosce są pokoje dwuosobowe, podczas gdy u nas jest trzech zawodników. Nie dało się zrobić jedynki — usłyszeliśmy.
— Wiedzieliśmy, który hotel wybierzemy, mamy tam też trochę znajomości, więc zostawiono nam najlepsze pokoje. Wszyscy zawodnicy mieszkają w jednym, humory dopisują i bez problemu się pomieścili. Poza fizjoterapeutą, który musi być w wiosce, wszyscy mieszkamy w hotelu — dodawał trener.
Dziś wieczorem skoczkowie wezmą udział w miejscowej ceremonii otwarcia, która odbędzie się na skoczni w Predazzo. Chorążym polskiej ekipy będzie Kamil Stoch.
