CELEBRITY
SZOK
Leon XIV odwiedził w sobotę rano słynny Błękitny Meczet w Stambule w geście, który media opisują jako wyraz otwartości Kościoła katolickiego na dialog oraz szacunek wobec świata islamu. Wejście papieża do świątyni przyciągnęło uwagę fotografów i komentatorów. Wydarzenie odbiło się szerokim echem, ponieważ łączy symbolikę religijną z historycznym wymiarem międzywyznaniowego pojednania.
Gest, który mówi więcej niż słowa
Według komunikatu wydanego przez Watykan papież wszedł do meczetu „w ciszy, w duchu skupienia i słuchania, z głębokim szacunkiem dla miejsca i wiary tych, którzy gromadzą się tam na modlitwie”. Wizyta przebiegała bez ceremonii. Papieżowi towarzyszył m.in. szef tureckiego urzędu ds. religijnych, muzułmański duchowny Safi Arpagus.
Gdy zaproponowano mu modlitwę, papież po angielsku odparł: „I will look around” („Rozejrzę się”), co podkreśla, że jego obecność miała wymiar spotkania i obserwacji, a nie liturgicznej konfrontacji. To właśnie w tej subtelnej atmosferze, wielu odczytuje gest Leona XIV jako świadectwo dialogu. Nie narzucania, ale wyrażenia szacunku wobec innej tradycji i wiary.
Historia spotkań
Choć papieże wcześniej bywali w Turcji, rzadko zdarzało się, by oficjalnie odwiedzali meczety. Poprzednicy obecnego papieża również składali podobne gesty, m.in. Benedykt XVI i Franciszek, ale każdy kolejny taki moment zyskuje na znaczeniu.
Warto zwrócić uwagę, że choć razem z papieżem do świątyni wchodziły osoby świeckie i duchowne, sam fakt, że głowa Kościoła zdejmuje buty i przekracza próg meczetu, to gest symboliczny, bo przypomina o wspólnych korzeniach religii monoteistycznych, a także o możliwości pokojowego współistnienia i wzajemnego zrozumienia.
Więcej niż tylko wizyta
W czasach, gdy świat nękają konflikty religijne i narodowościowe, wizyta Leona XIV w Błękitnym Meczecie nabiera głębokiego znaczenia. To przesłanie: dialog, szacunek i chęć zrozumienia, nawet pomiędzy tradycjami, które bywają od siebie bardzo różne.
Ten gest, choć wykonywany w ciszy, może być impulsem do refleksji, że duchowość nie musi dzielić, że mosty między religiami można budować przez zwykłą obecność i szacunek. A dla wielu to zapowiedź nowej, bardziej otwartej drogi Kościoła katolickiego na świat, w dialogu z innymi wyznaniami i kulturami.
