CELEBRITY
Tajemnicza śmierć byłego prokuratora i jego syna w Rybniku wciąż budzi wiele pytań. Wstępne wyniki sekcji zwłok nie przyniosły odpowiedzi.
Nie milkną echa tajemniczej śmierci byłego prokuratora Jerzego Hopa (†68 l.) i jego 41-letniego syna Łukasza. W sobotnie popołudnie (7 marca) ciała obu mężczyzn znaleziono w domu przy ul. Platanowej w Rybniku (woj. śląskie). Jak ustalił “Fakt”, śledczy znają już wstępne wyniki sekcji zwłok 68-latka i jego syna.
Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, Agnieszka Bukowska poinformowała “Fakt”, że w środę, 11 marca, wykonano autopsję zmarłych mężczyzn, których ciała znalazła rodzina w domu jednorodzinnym przy ul. Platanowej w Rybniku.
Sekcja obejmowała otwarcie zwłok i badanie narządów wewnętrznych. Jednak to nie wystarczyło do określenia przyczyny śmierci.
— Wstępne wyniki sekcji zwłok nie wykazały przyczyny zgonu obu osób. Prokurator zlecił poszerzoną toksykologię i histopatologię — powiedziała “Faktowi” prok. Agnieszka Bukowska.
To właśnie te analizy mają kluczowe znaczenie dla ustalenia, czy w organizmach mężczyzn znajdowały się substancje mogące mieć wpływ na zgon, np. obecność alkoholu, czy tlenku węgla.
— Możliwe, że jutro coś będziemy wiedzieć — dodała prok. Bukowska.
Jak podkreślono, dotychczasowe ustalenia nie wskazują na udział osób trzecich. Chodzi tu o “ewidentne kwestie”, czyli widoczne dla lekarzy sądowych urazy, np. rany postrzałowe lub inne obrażenia zewnętrzne, których w tym przypadku nie stwierdzono.
Przez wiele lat Jerzy Hop należał do najbardziej wpływowych osób w polskiej prokuraturze. Od 1993 roku stał na czele Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach. W 2002 roku media ujawniły jednak, że prowadził życie znacznie przekraczające jego możliwości finansowe. Śledczy ustalili, że wyłudził od państwowych przedsiębiorstw 1,7 mln zł. W rezultacie Jerzy Hop został skazany na karę ośmiu lat więzienia.
Po opuszczeniu zakładu karnego, gdzie odbywał wyrok za wyłudzenia, nadużycie uprawnień oraz korupcję, wyraźnie się zmienił. Jego stan zdrowia się pogorszył, a on sam stał się osobą zamkniętą i wycofaną. W domu przy ul. Platanowej pojawiał się już tylko sporadycznie.
Zobacz także: Tajemnicza śmierć byłego prokuratora w Rybniku. Sąsiedzi w szoku
