CELEBRITY
Tak jest! 💪➡️
Magdalena Fręch nie mogła wyobrazić sobie lepszego debiutu w tegorocznym Australian Open! Los skojarzył ją w pierwszej rundzie z niżej notowaną rywalką, ale Polka po trudnym początku spisała się fantastycznie. Wykorzystywała wszystkie swoje sytuacje i pokonała Veronikę Erjavec 6:1, 6:1. I wiemy już, że w drugiej rundzie dojdzie do absolutnego hitu z udziałem naszej reprezentantki!
Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
Los okazał się łaskawy dla Polki, która w pierwszej rundzie została skojarzona w losowaniu z inną nierozstawioną. Notowana na 99. miejscu rankingu WTA Veronika Erjavec była jedną z ostatnich tenisistek, które zapewniły sobie bezpośredni awans do turnieju z uniknięciem gry w kwalifikacjach, ale dopiero poprzez wycofanie Weroniki Kudiermietowej.
Magdalena Fręch była zatem faworytką do awansu, ale pierwsze gemy pokazały, że może ją czekać długa batalia. Łodzianka potrzebowała blisko kwadransa, by ukończyć pierwsze trzy gemy. I właśnie dlatego pewnym zaskoczeniem było to, co wydarzyło się ledwie kilka minut później.
Na pierwszy rzut oka widać było, że drugi serwis Słowenki był czymś, w czym Fręch mogła szukać swojej szansy na przejęcie inicjatywy. Po dość wymagających trzech gemach otwarcia tego spotkania Polka przeszła błyskawicznie do ofensywy. A to zaczęło przynosić jej natychmiastowe efekty.
Zobacz także: Sensacja w meczu Barcelony! Ten wynik zmienia wszystko. Bolesna wpadka
Kolejne trzy gemy to już dominacja Fręch, która okazywała się skuteczna w decydujących chwilach i korzystała na błędach popełnianych przez rywalkę. Erjavec przeszkadzało chyba nawet słońce, bo trudno wytłumaczyć w inny sposób błędy popełniane przy pierwszym przełamaniu na korzyść reprezentantki Polski. Seria pomyłek poskutkowała dość szybkim zakończeniem seta wynikiem 6:1.
Ta postawa Magdaleny Fręch mogła napawać kibiców optymizmem, wszak nie od dziś wiadomo, że australijskie słońce jej służy. To tu odnosiła największe sukcesy na arenie wielkoszlemowej, docierając do czwartej rundy. Jeszcze bardziej cieszyć mógł fakt, że w pewnym momencie Polka znalazła się na “autostradzie” do awansu do drugiej rundy.
Podwójny błąd serwisowy młodszej rywalki sprawił, że Fręch prowadziła już 6:1, 4:1. Przy tym popisywała się kolejnymi winnerami, za które zbierała w pełni zasłużone brawa od publiczności zgromadzonej na niewielkim korcie numer 12, czyli jednej z bocznych aren turnieju wielkoszlemowego w Melbourne.
Do zwrotu w Australii już nie doszło, a Polka wywalczyła swoje pierwsze zwycięstwo w tegorocznym turnieju. Po serii efektownych zagrań Magdalena Fręch pokonała Veronikę Erjavec 6:1, 6:1 i awansowała do drugiej rundy.
W niej czeka nas prawdziwy hit, bo Polka zmierzy się z Jasmine Paolini. I choć to Włoszka z polskimi korzeniami będzie faworytką, przy formie z pierwszej rundy Fręch ma prawo myśleć o sprawieniu niespodzianki.
