CELEBRITY
Tak trener reprezentacji Polski ocenił debiut Oskara Pietuszewskiego. Zabrał także głos na temat występu Filipa Rózgi 🇵🇱 ➡️
Jan Urban nie rozwodził się zbytnio nad grą Oskara Pietuszewskiego. 17-latek z FC Porto zaliczył obiecujący debiut, tymczasem selekcjoner docenił jego pewność siebie… i porównał jego grę do piłkarza, co do którego po meczu z Albanią (2:1) jest niemało wątpliwości. Na jedno z pytań odpowiedział rozbrajająco: “Też chciałbym znać na nie odpowiedź”.
Więcej takich artykułów znajdziesz na stronie głównej Onetu
Co działo się z reprezentacją Polski w pierwszej połowie? — Przez pierwsze 10 czy 15 minut zespół Albanii nie wychodził z własnej połowy. Wydawało się, że kwestią czasu jest, że strzelimy gola. Tak się nie stało. Sami napędziliśmy zespół Albanii do tego, żeby zaczął grać i częściej utrzymywał się przy piłce. Było widać, że rosną, że zaczynają wierzyć w siebie — przyznał selekcjoner na początku pomeczowej konferencji prasowej.
Bo to też nie było normalne, co stało się na samym początku, mając na uwadze to wszystko, co mówiłem o Albanii. To zespół naprawdę dobrze zorganizowany w defensywie. Z kontrataku też zagrali bardzo dobrze, a gdy zostawi się im trochę miejsca, od razu potrafią to wykorzystać — kontynuował.
— Mieliśmy dość często sytuacje, gdy naszych trzech stoperów było z jednym napastnikiem i ta przewaga w środkowej strefie boiska została znakomicie wykorzystana przez Albanię. Od razu zaczęli grać kombinacyjnie. Mieliśmy z tym problemy — dodał.
Jak Urban ocenia występ Oskara Pietuszewskiego, którego wpuścił na boisko od początku drugiej połowy? — Gratuluję mu debiutu. Wydaje mi się, że zarówno Oskar, jak i Filip [Rózga] mieli swoje momenty dobre i takie, w których mogli podejmować lepsze decyzje — odpowiedział. Wywołało to pewną konsternację, bo drugi z zawodników został ściągnięty przez selekcjonera już w przerwie i jego występ spotkał się z wieloma krytycznymi głosami.
— Co mnie cieszy, to że chłopaki w tym wieku, przy pełnym stadionie, mają pewność siebie. A jeśli pojawia się jakiś błąd, to nie dlatego, że nie wytrzymują presji czy coś w tym stylu. Uważam, że to były pozytywne występy, zarówno jednego, jak i drugiego. Jeśli ich kariery będą się rozwijać tak jak do tej pory, to reprezentacja Polski będzie miała z nich dużo korzyści — zapewnił.
Skąd wzięło się tyle indywidualnych błędów technicznych u wielu naszych piłkarzy? — Też chciałbym znać odpowiedź na to pytanie. Rzeczywiście to były proste błędy. Nawet przy straconej bramce. Będę rozmawiał na ten temat z zawodnikami. Podejrzewam, że duży udział miały w tym takie rzeczy jak odpowiedzialność czy stres. I to, że pewnym momencie było widać, że nie układa nam się to wszystko za dobrze. To często powoduje nerwowe zagrania, błędne decyzje. To po prostu futbol — stwierdził Urban.
— Być może za bardzo chcieliśmy ten mecz wygrać i w pewnych momentach atakowaliśmy zbyt dużą liczbą zawodników, zapominając troszeczkę o tym, że oni potrafią skontrować przeciwnika. Nie mam wątpliwości, że mieliśmy dużo szczęścia — dodał.
Czy selekcjonera nie martwi brak sytuacji podbramkowych, które były tworzone z gry? — Były sytuacje tworzone m.in. przez Matty’ego Casha, choć może faktycznie takich klarownych okazji nie było zbyt wiele. Ale ja o tym mówiłem przed meczem, że jest to zespół, który traci mało bramek i niełatwo jest stworzyć przeciwko nim sytuacje, bo w tym składzie grają bardzo długo. Od dawna nie stracili dwóch bramek w jednym
spotkaniu, poza meczami z Anglią — zauważył.
— Wydaje mi się, że dobrze radzę sobie ze stresem. PESEL robi swoje. Co działo się w szatni w przerwie? Był spokój. Wydaje mi się, że to nie są momenty, w których górę powinny wziąć emocje i w których trzeba by mówić o charakterze i cechach wolicjonalnych. To czas na to, by mówić o tym, co możemy poprawić, żeby lepiej grać — stwierdził selekcjoner.
