CELEBRITY
To był prawdziwy dreszczowiec z happy endem! ➡️
Co za emocje w Melbourne! Kamil Majchrzak podtrzymał zwycięską serię Polaków, ale o awans musiał walczyć do samego końca. Choć nasz reprezentant pewnie prowadził z Jacobem Fearnleyem 2:0 w setach, nagły zwrot akcji w trzeciej partii postawił go w trudnym położeniu. W czwartym secie Majchrzak musiał wracać z dalekiej podróży, a kropkę nad “i” postawił dopiero w wojnie nerwów w tie-breaku. Polak poznał już rywala w drugiej rundzie Australian Open.
Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
Choć Australian Open wystartowało dzień wcześniej, polscy kibice na pierwsze emocje musieli poczekać do poniedziałku. Było jednak warto — nocną sesję rewelacyjną serią zwycięstw otworzyły Magda Linette, Magdalena Fręch i Linda Klimovicova. Zanim na kort wyjdzie ostatnia z pań, Iga Świątek, świetną passę podtrzymał nasz jedynak w poniedziałkowym planie gier, Kamil Majchrzak (Hubert Hurkacz rywalizację rozpocznie we wtorek).
Dla tenisisty, który zaledwie tydzień temu skończył 30 lat, poprzedni sezon był bez wątpienia najlepszym w karierze. Kamil notował życiowe wyniki w Wielkim Szlemie, docierając do czwartej rundy Wimbledonu i trzeciej rundy US Open, co pozwoliło mu na początku tego roku awansować na najwyższe, 58. miejsce w rankingu ATP.
Dobrą dyspozycję potwierdził już w pierwszych dniach stycznia. W Brisbane Majchrzak dotarł do ćwierćfinału, eliminując po drodze tak solidnych rywali jak Reilly Opelka czy Daniel Altmaier. Uległ dopiero triumfatorowi US Open z 2021 roku, Daniiłowi Miedwiediewowi, urywając mu jednak seta.
Zobacz akcję Majchrzaka w meczu z Miedwiediewem:
Los sprawił, że Rosjanin ponownie znalazł się na potencjalnej ścieżce Polaka. Aby doszło do rewanżu, obaj muszą zameldować się w trzeciej rundzie. Rozstawiony z “jedenastką” Miedwiediew swoje zadanie już wykonał, pokonując w trzech setach (7:5, 6:2, 7:6(2)) Holendra Jespera de Jonga. Majchrzak pierwszy krok musiał wykonać w starciu z Jacobem Fearnleyem.
Notowany na 77. miejscu 24-letni Brytyjczyk, podobnie jak Polak, ma za sobą przełomowy rok w turniejach wielkoszlemowych (3. runda Australian Open i Roland Garros). Historia ich bezpośrednich starć nie była jednak długa. Grali ze sobą raz, w kwalifikacjach do turnieju w Sztokholmie. Wówczas, po wyrównanym, trzysetowym boju (3:6, 6:3, 7:6(2)), lepszy okazał się Fearnley, choć trzeba pamiętać, że Majchrzak wracał wtedy do gry po długiej przerwie. W poniedziałek w Melbourne scenariusz był zupełnie inny.
Obaj od początku imponowali pewnością serwisu. Oprócz jednego momentu słabości, gdy po przełamaniu Fearnleya na 2:1 Majchrzak natychmiast stracił przewagę na 2:2, obaj tenisiści byli przy swoim serwisie niemal bezbłędni. Żadnych break pointów nie oglądaliśmy aż do tie-breaka. W decydującej rozgrywce jako pierwszy mini-breaka zdobył Brytyjczyk, ale utrata punktu podziałała na Majchrzaka mobilizująco. Polak błyskawicznie odrobił straty i wygrał kluczowe wymiany, zwyciężając w tie-breaku pewnie 7:6(2).
Zobacz niewiarygodne zagranie Majchrzaka w meczu z Fearnleyem:
Druga partia wyglądała niemal jak kopia pierwszej. Znów oglądaliśmy wymianę ciosów w środku seta. Majchrzak prowadził 3:1, by po chwili na tablicy wyników widniał remis 3:3. Wszystko wskazywało na kolejny tie-break, ale przy stanie 4:4 Polak przeżył chwile grozy. Fearnley prowadził 40:15 i miał łącznie trzy break pointy. Majchrzak zachował jednak zimną krew, obronił się w wielkim stylu i utrzymał podanie na 5:4. Ostatecznie do trzynastego gema nie doszło. Przy stanie 6:5 Polak wywarł presję na Brytyjczyku i wykorzystał drugą piłkę setową.
Niestety wówczas nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. Choć Majchrzakowi brakowało już tylko jednego seta do awansu, grający z nożem na gardle Fearnley podniósł poprzeczkę. Podobnie jak we wcześniejszych partiach, kluczowy moment nadszedł w połowie seta, ale tym razem to Brytyjczyk zadał cios jako pierwszy. W przeciwieństwie do poprzednich sytuacji Majchrzak nie zdołał odpowiedzieć przełamaniem powrotnym. Nakręcony rywal nie tylko pewnie pilnował wyniku, ale w samej końcówce poszedł za ciosem, przełamując Polaka raz jeszcze i wygrywając 6:2.
Moment słabości naszego reprezentanta przeniósł się niestety na początek czwartego seta. Majchrzak rozpoczął tę część meczu w najgorszy możliwy sposób — od natychmiastowej straty serwisu, co postawiło go w trudnej sytuacji w walce o uniknięcie piątej partii. Brytyjczyk czuł się na korcie swobodnie i pozwalał sobie na coraz odważniejsze akcje. To stwarzało Majchrzakowi jeszcze większe problemy.
Sygnał do ataku nastąpił przy stanie 1:3. Majchrzak, czując uciekający set, wrzucił wyższy bieg. Zaczął grać odważniej, seryjnie trafiając ryzykowne uderzenia, co szybko zaowocowało szansami na odrobienie strat. Walka o gema miała jednak dramatyczny przebieg. Tuż przed kluczową akcją Fearnley niebezpiecznie poślizgnął się i potrzebował dłuższej chwili, by pozbierać się z kortu. Ta nieplanowana przerwa nie wybiła jednak z rytmu naszego reprezentanta. W kolejnej wymianie Majchrzak dopiął swego i przełamał rywala, a chwilę później pewnie utrzymał własne podanie, doprowadzając do remisu 3:3.
Przy stanie 5:5 Majchrzak docisnął rywala. Po dwóch znakomitych returnach wyszedł na prowadzenie 30:0 i wydawało się, że kluczowe przełamanie wisi w powietrzu. Niestety, w krytycznym momencie Brytyjczyk odnalazł swój najlepszy serwis. Fearnley błyskawicznie zniwelował stratę, nie oddając w tym gemie już ani jednego punktu, utrzymując podanie na 6:5. Po chwili Majchrzak wygrał gema przy swoim serwisie i mieliśmy drugi w tym meczu tie-break.
Polak źle rozpoczął i przegrywał z mini przełamaniem 0:2. W kolejnych akcjach rewelacyjnie zareagował i dalsza część tie-breaka należała do niego. Przełamał Fearnleya trzykrotnie i wygrał 7:6(3).
W kolejnej rundzie Majchrzak zagra z Fabianem Marozsanem (47. ATP). Węgier sprawił niespodziankę eliminując Arthura Rinderknecha (28. ATP) w czterech setach.
Kamil Majchrzak — Jacob Fearnley 7:6(2), 7:5, 3:6, 7:6(3)
