CELEBRITY
— To była po prostu źle odrobiona lekcja przez chłopaków. Taki jest brutalny sport, że czasem zostaje się z niczym. Ładnie gramy, a nie ma punktów — grzmi Roman Kosecki po porażce Polski ze Szwecją (2:3), która przekreśliła szanse Biało-Czerwonych na wyjazd na mistrzostwa świata. 🟥 Link w komentarzu👇
To była po prostu źle odrobiona lekcja przez chłopaków. Taki jest brutalny sport, że czasem zostaje się z niczym. Ładnie gramy, a nie ma punktów — grzmi Roman Kosecki po porażce Polski ze Szwecją (2:3), która przekreśliła szanse Biało-Czerwonych na wyjazd na mistrzostwa świata.
Polska pożegnała się z marzeniami o mundialu w Ameryce Północnej w dramatycznych okolicznościach. Choć podopieczni Jana Urbana dwukrotnie odrabiali straty, decydujący cios w 88. minucie zadał Viktor Gyokeres. Roman Kosecki w rozmowie po meczu nie gryzł się w język, analizując błędy defensywne Polaków.
Według Koseckiego kluczowym momentem była bramka na 2:1 dla Szwedów, którą określił mianem “szkolnej”. — Niby wszystko wiedzieliśmy, ale byliśmy nieprzygotowani. To była źle odrobiona lekcja, ale nie przez selekcjonera, a przez piłkarzy. Janek Urban przy tym rzucie wolnym machał rękami, podpowiadał, a potem był wściekły. Po prostu ktoś z zawodników źle się zachował, nie poszedł za rywalem, choć wszyscy wiedzieli, że to niebezpieczne — mówi nam Kosecki.
Zauważa przy tym, że Szwedzi obnażyli naiwność polskiego stylu gry. Dokładnie tak samo, jak kilka dni wcześniej uczynili to z Ukrainą, którą niespodziewanie pokonali 3:1. I to, mając duże mniejsze posiadanie piłki. — My i Ukraińcy chcieliśmy tworzyć akcje, a oni byli konkretniejsi, do bólu wykorzystywali sytuacje. Grali w ten sam sposób: oddali nam piłkę, wiedząc, że mają atuty w stałych fragmentach i kontrach. Piękną grą się nie wygrywa. Szwedzi jadą na mundial, bo byli konkretniejsi — punktuje były kapitan reprezentacji Polski.
“Masz wrócić chłopie, a nie dyskutować!”
Najwięcej krytyki spadło na poszczególnych zawodników formacji defensywnej. Kosecki szczególnie mocno odniósł się do postawy Oskara Pietruszewskiego, ostatniego odkrycia polskiej piłki. — Zrobiliśmy z niego niesamowity talent, tylko żeby mu się w głowie nie przewróciło. On też ma zadania defensywne. Jak mu starszy kolega, Jakub Kiwior, pokazuje, co ma robić, to “masz wrócić chłopie, a nie dyskutować!” — mówi ostro Kosecki. — Przy straconej bramce Pietruszewski nie zachował się dobrze. To jednak zupełnie inny ciężar meczu niż z Albanią. Szwedzi odrobili lekcję i on praktycznie nic nie pokazał.
Zobacz również: Nie do wiary! Gol w 88. minucie pogrążył Polaków! Mundial był tak blisko
Dostało się również obrońcy Przemysławowi Wiśniewskiemu, który zawinił przy decydującym trafieniu. — Wiśniewski dał się przestawić zawodnikowi, którego praktycznie cały mecz eliminował. Tamten już płakał, machał rękami, a w decydującym momencie to on został zwycięzcą — ocenia Kosecki.
“Powinien być karny dla Polski”
Mimo rozczarowania, Kosecki nie domaga się rewolucji w kadrze, a winę przesuwa na sędziowanie i błędy indywidualne. — Można narzekać na styl sędziowania, bo sędzia był nieobiektywny i sędziował “po gospodarsku”. Powinien być karny dla Polski — uważa. — A czy powinny teraz nastąpić zmiany w reprezentacji Polski? To już zostawiam sztabowi szkoleniowemu kadry.
Pytany o przyszłość Roberta Lewandowskiego, Kosecki studzi emocje tych, którzy chcieliby emerytury kapitana. — Lewandowski gra w Barcelonie, nasi młodzi nie grają w takich klubach, więc tak łatwo nie można nikogo skreślać. Jeśli będzie chciał odejść, to będzie tylko i wyłącznie decyzja Roberta — podsumowuje.
Polska kończy eliminacje z poczuciem niedosytu, a Szwecja przygotowuje się do starć z Holandią, Japonią i Tunezją w grupie F mistrzostw świata.
