CELEBRITY
Tragiczne wydarzenia na lodowcu Presena. Młody Polak zginął, mimo szybkiej akcji ratunkowej. Szczegóły wstrząsającego wypadku.
Włoskie media donoszą o śmierci 20-letniego Polaka, który został porwany przez lawinę na lodowcu Presena na północy Włoch. Młody mężczyzna i jego brat zjeżdżali na nartach poza wyznaczoną trasą. 20-latek zmarł w szpitalu.
Do wypadku doszło w poniedziałek, 16 marca, na lodowcu w resorcie narciarskim w Przełęczy Tonale w Dolomitach. 20-latek zjeżdżał z bratem żlebem tuż obok trasy narciarskiej na wysokości ok. 2700 m n.p.m., gdy został porwany i zasypany przez lawinę.
Całe zdarzenie widzieli inni narciarze i żołnierze z oddziału alpejskiego, którzy pełnią służbę w rejonie stoku narciarskiego, i to oni wezwali pomoc. Gdy na miejsce dotarli ratownicy górscy, brat porwanego przez lawinę Polaka próbował już samodzielnie odkopać go spod śniegu. Natychmiast wysłano do akcji śmigłowiec z zespołem ratowniczym i psem lawinowym.
Jak podają włoskie media, młody narciarz został wydobyty spod śniegu nieprzytomny, w stanie zatrzymania krążenia. Ratownicy rozpoczęli reanimację, a po dotarciu zespołu medycznego został przetransportowany śmigłowcem do szpitala w Trydencie. Jego stan od początku był oceniany jako krytyczny. Niedługo potem stwierdzono jego śmierć.
Obaj mieli standardowy sprzęt, ale znajdowali się poza trasą. Kiedy ratownicy dotarli na miejsce, brat ofiary zdołał już odnaleźć go i udrożnić drogi oddechowe, ale od razu było jasne, że stan chłopaka jest bardzo ciężki — wyjaśnił cytowany przez gazetę “La Repubblica” radny z pobliskiej gminy Ponte di Legno, Andrea Zampatti.
— Ratownicy ruszyli na pomoc natychmiast, bo żleb, w którym jechali narciarze, znajduje się bardzo blisko tras, zaś obsługa wyciągów widziała całe zdarzenie. Niestety nie dało się nic zrobić — dodał.
Dochodzenie w sprawie wypadku prowadzą karabinierzy.
Obecnie w Lombardii ogłoszono wysokie zagrożenie lawinowe, związane ze wzrostem temperatury w ciągu dnia, co powoduje, że pokrywa śnieżna jest niestabilna.
