Connect with us

CELEBRITY

Trener Maciej Maciusiak z trudem krył emocje po dramatycznym konkursie duetów. Co wydarzyło się w kluczowym momencie na skoczni?

Published

on

Trener polskich skoczków Maciej Maciusiak z trudem krył wzruszenie po trzecim medalu olimpijskim swoich zawodników. Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek w konkursie duetów zajęli drugie miejsce na dużej skoczni. Nie brakowało jednak dramatycznych momentów, szczególnie po ostatnim skoku Tomasiaka w ekstremalnych warunkach. — Po prędkości najazdowej od razu ruszyliśmy do asystenta, bo uznaliśmy, że to nie jest fair. Gdyby ta seria się odbyła, byłoby to bardzo niesprawiedliwe, wręcz niebezpieczne — powiedział trener w rozmowie m.in z “Faktem”.

Maciusiak jest pierwszym trener polskich skoczków, który z jednych igrzysk przywiezie trzy medale. Mało tego — był serwismenem kadry w 2010 r., gdy dwa medale w Vancouver wywalczył Adam Małysz.

Polak niedawno przeżywał koszmar, teraz ma medal olimpijski. “Byłem mentalnie rozwalony”

Maciej Maciusiak: Całemu środowisku skoków narciarskich ministerstwu, sponsorom, wszystkim sztabom, zawodnikom i ich rodzinom. Pamiętajmy, że jesteśmy ciągle w rozjazdach. Po zawodach wracamy na chwilę do domu, do najbliższych i wtedy dopiero dociera do nas, ile to wszystko kosztuje.

Tak szalonego konkursu, jak w rywalizacji duetów w Predazzo, chyba już pan nie przeżyje.

Mam taką nadzieję i szczerze mówiąc życzę sobie tego. Kiedy przychodziłem do was przed pierwszym konkursem, mówiłem, że było duże napięcie. W drugim wydawało się, że będzie już łatwiej, bo medal mieliśmy praktycznie w zasięgu ręki. Ale to, co wydarzyło się w rywalizacji duetów, było apogeum emocji.

Zaczęliśmy bardzo dobrze — dwie serie były dla nas naprawdę świetne. W trzeciej Paweł oddał trochę słabszy skok i wtedy zaczęło się robić nerwowo. To, co działo się później, te ostatnie momenty na skoczni… to była mieszanka wszystkiego: frustracji, niepokoju przed skokiem Kacpra. Byliśmy trochę przybici, gdy Kacper z powodu złych warunków skoczył blisko. Szkoda nam było tego, jak ten konkurs się układał. Ale ostatecznie możemy zapomnieć o tej ostatniej serii. Mamy srebrny medal. Kacper dołącza do Pawła jako medalista. Wielkie gratulacje dla wszystkich. Nie tylko dla tych, którzy dziś skakali, ale dla grup szkoleniowych. Poszliśmy wyznaczoną drogą i to się opłaciło.

Co się działo w gnieździe trenerskim po skoku Kacpra, który zepchnął nas z pozycji medalowej?

Miało być dwóch przedskoczków, a nie dostaliśmy informacji, że Kacper już siedzi na belce. Zobaczyliśmy to sami. Po prędkości najazdowej od razu ruszyliśmy do asystenta, bo uznaliśmy, że to nie jest fair. Gdyby ta seria się odbyła, byłoby to bardzo niesprawiedliwe, wręcz niebezpieczne.

Kacper oblepiony śniegiem wyglądał jak bałwan. To pokazuje, jakie to było ekstremum.

Tak, to było ekstremum. A jeszcze prędkość 91 km na godz. na tej skoczni to naprawdę bardzo mało. Wszyscy widzieliśmy, jak to wyglądało. Najważniejsze, że teraz możemy spokojnie porozmawiać po medalu. Brakuje mi słów. Jest ogromna duma z nas wszystkich. To nawet nie jest kwestia szczęścia. Przez całe igrzyska zawodnicy pokazali dobrą dyspozycję. Oni po prostu to wywalczyli.

Paweł przeżywał ciężki czas po znakomitym poprzednim sezonie. Widzieliśmy, jak wyglądał początek lata. Nie mógł się zaadaptować do nowego sprzętu. Pod koniec coś drgnęło, ale nie potrafił tego przełożyć na zawody. Potem przyszedł trudny Turniej Czterech Skoczni i jeszcze dyskwalifikacja za fluor. To wszystko się nawarstwiło. Porozmawiałem z nim i powiedziałem, że ma pełne zaufanie sztabu, że pojedzie na igrzyska, aczkolwiek zostanie wycofany ze startów w Pucharze Świata i będzie przygotowywał się wyłącznie pod tę imprezę. I dziś wyjeżdża z igrzysk ze srebrnym medalem.

Medal w duetach cieszy trochę bardziej, bo pokazuje całość pracy trenera?

Zawsze się mówi, że konkurs drużynowy pokazuje pełnię pracy, ale ja uważam, że wszystkie medale są równie ważne. Każde podium cieszy, bo chłopaki ciężko na to pracują. My jesteśmy po to, by im pomóc i przeżywać z nimi takie chwile. A medal na igrzyskach olimpijskich to już absolutny szczyt.

Kamil Stoch pięknie się zachował, czekał na dole na chłopaków. Jak przyjął decyzję o odstawieniu ze składu?

Powiedział mi, że on już wcześniej wiedział, jaka będzie decyzja i ją zaakceptował. Sam czuł, że był słabszy od Pawła.

Który obraz z tych igrzysk pan zapamięta?

Same pozytywne chwile. Przyjeżdżając tutaj, nie spodziewaliśmy się aż takiego wyniku. Wiedzieliśmy, że będzie ciężko.

Przygotowywaliśmy się szczególnie pod małą skocznię. Paweł praktycznie nie skakał na dużej przed konkursem, poza krótkim zgrupowaniem przed lotami. Trenował głównie na małej, w Szczyrku i Zakopanem. Widzieliśmy jednak, że Paweł i Kacper są w bardzo dobrej formie, szczególnie w Zakopanem. Można powiedzieć, że byli na równym poziomie.

Wcześniej są jeszcze mistrzostwa Polski, a już w następną niedzielę start w Lillehammer. Chcemy, żeby wystartował przynajmniej indywidualnie w mistrzostwach świata juniorów, bo to ważne także w kontekście przyszłości i zdobywania dodatkowej kwoty startowej, czy to dla niego, czy dla kolejnego juniora.

Powiedział pan przed igrzyskami, że celem jest medal, a są trzy. Mimo to pojawiała się krytyka podczas olimpijskich zmagań.

Krytyka była i będzie. Po igrzyskach wracamy do Pucharu Świata i wszystko zacznie się od nowa. Byliśmy na to przygotowani. Obejmując kadrę, wiedziałem, jaki potencjał ma ta grupa. A to, że młodsi zawodnicy zdobywają medale w konkursie duetu, przeszło wszelkie oczekiwania.

Spokój będzie do kolejnych zawodów. Potem znów wrócimy do codzienności. Ale satysfakcja jest ogromna. Pamiętam, jak w PZN mówiono: zróbcie wszystko, żeby przywieźć medal. I możemy powiedzieć, że to zrobiliśmy.

Postawił pan na młodych. To wokół nich będzie budowana kadra?

To jest przyszłość. Oczywiście są plany, ale dziś można powiedzieć, że Kacper i Paweł to nasi liderzy.

Te medale poniosą też resztę drużyny?

Wierzę, że tak. Jesteśmy w stałym kontakcie. Byli z nami tutaj Piotrek Żyła i Dawid Kubacki. Wszyscy są szczęśliwi, choć każdy sportowiec w głębi serca żałuje, że to nie on stał na podium. To normalne.

Tak. Dziś też odbywały się kolejne zawody młodzieżowe Orlen Cup. To fantastyczne i na pewno będzie kontynuowane. Takie wyniki pomagają również organizacyjnie i finansowo. Po raz kolejny pokazaliśmy, że na polskie skoki warto stawiać.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 USAtalkin