CELEBRITY
Uderzyły nagłe informacje, w kraju poruszenie 😱
Spięcie prezydenta z dziennikarzem TVN24 nie skończyło się na jednym nagraniu i kilku gorących komentarzach w sieci. Nowe badanie pokazuje, że sprawa wyraźnie uderzyła w odbiór zachowania Karola Nawrockiego, a sam incydent stał się czymś więcej niż medialną wpadką – urósł do testu stylu prezydentury i politycznych nerwów.
Spięcie prezydenta z dziennikarzem TVN24 – od tego pytania wszystko się zaczęło
Burza po nagraniu nie wygasła. Głos zabrali dziennikarz, stacja i politycy
Sondaż po spięciu prezydenta z dziennikarzem TVN24. Tu widać realny koszt tej sceny
Do incydentu doszło po konferencji w Przemyślu, podczas obchodów Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Gdy oficjalna część spotkania dobiegała końca, reporter TVN24 Mateusz Półchłopek zapytał Karola Nawrockiego, czy nie przeszkadza mu bliska relacja Viktora Orbana z Władimirem Putinem.
Reakcja była natychmiastowa i daleka od chłodnego politycznego standardu. Nawrocki ruszył w stronę dziennikarza i powiedział: „
Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski”.
Chwilę później dodał jeszcze:
„Władimir Putin to zbrodniarz, rozumie pan redaktor?”.
Nagranie błyskawicznie obiegło media i serwisy społecznościowe, a sama scena zaczęła żyć już własnym życiem – dużo większym niż pierwotne pytanie o relacje Budapesztu z Kremlem.
Po publikacji nagrania sprawa szybko wyszła poza prosty spór polityka z reporterem. Mateusz Półchłopek napisał, że w swojej kilkunastoletniej pracy po raz pierwszy spotkał się z tak emocjonalną reakcją polityka na pytanie skierowane do prezydenta.
Z kolei TVN24 stanęło po stronie swojego reportera i przypomniało, że rolą dziennikarzy jest zadawanie pytań, zwłaszcza wtedy, gdy zachowanie polityka budzi wątpliwości. Stacja dodała też mocne zdanie:
Równolegle ruszyła druga fala reakcji – polityczna i internetowa. Według analizy Res Futura Data House dyskusja wokół zachowania prezydenta wygenerowała około 9 mln potencjalnych odsłon w mediach społecznościowych.
W komentarzach było widać wyraźny podział: część użytkowników uznała zachowanie Nawrockiego za symbol braku klasy, inni bronili go jako polityka „twardego” i „autentycznego”. Jak widzimy dalej – ma to swoje konsekwencje, które widać w badaniach.
