CELEBRITY
W wydarzenia z końcówki nie dowierzała nawet Aryna Sabalenka, a to przecież nie był dla niej spacerek. Pierwsza rakieta świata mierzyła się z rewelacją turnieju w Miami, Hailey Baptiste. O wyniku decydowały pojedyncze przełamania w końcówce setów, a seria podwójnych błędów serwisowych Amerykanki będzie jej się śnić po nocach! To one zaważyły na porażce 4:6, 4:6. A to oznacza, że w meczu o finał czeka nas hit turnieju. 🟥 Link w komentarzu👇
W wydarzenia z końcówki nie dowierzała nawet Aryna Sabalenka, a to przecież nie był dla niej spacerek. Pierwsza rakieta świata mierzyła się z rewelacją turnieju w Miami, Hailey Baptiste. O wyniku decydowały pojedyncze przełamania w końcówce setów, a seria podwójnych błędów serwisowych Amerykanki będzie jej się śnić po nocach! To one zaważyły na porażce 4:6, 4:6. A to oznacza, że w meczu o finał czeka nas hit turnieju.
Wszyscy w Miami ostrzyli sobie zęby na to, co miało czekać nas w półfinale. Jako pierwsza awansowała tam Jelena Rybakina, a kilka godzin później do najlepszej czwórki w Miami dołączyć mogła Aryna Sabalenka. Ale z drugiej strony amerykańscy kibice z pewnością liczyli na to, że Hailey Baptiste, tenisistka uchodząca za rewelację turnieju na Florydzie, będzie w stanie rzucić wyzwanie liderce rankingu.
Amerykanka najwyżej w swojej karierze znajdowała się w końcówce czwartej dziesiątki rankingu, ale występ w Miami jest jednym z najlepszych w jej karierze na tak wysokim poziomie. Już po awansie do ćwierćfinału mogła być z siebie zadowolona i nawet jeśli niewiele osób dawało jej szanse przeciwko obrończyni tytułu, to Hailey Baptiste mogła walczyć o spełnienie marzeń.
Cios za cios! Ależ walka w meczu Aryny Sabalenki
24-latka wytrzymywała presję od samego początku i choć w pierwszych gemach obie panie musiały bronić break pointów, to każda wychodziła z nich obronną ręką. Co do umiejętności Aryny Sabalenki nie można było mieć wątpliwości, natomiast Baptiste świetnie radziła sobie pod presją. To właśnie tym imponowała najbardziej w otwierającej fazie spotkania.
Zobacz także: Rozkochała cały świat. Teraz jest na dnie. Oszukał ją własny mąż
Kolejne gemy serwisowe panie wygrywały dość szybko, ale w końcu nadszedł moment, gdy Amerykanka musiała wyserwować sobie pozostanie w grze w pierwszym secie. Wiele osób mogło spodziewać się na tym etapie, że czeka nas tie-break, ale w kluczowym momencie Baptiste nieco obniżyła loty i popełniła kluczowy podwójny błąd serwisowy. To był punkt na wagę seta i to Sabalenka wyszła na prowadzenie 6:4.
W drugiej partii, choć obie panie znów długo utrzymywały podanie, na przełamanie przyszło nam czekać dużo krócej. Doszło do niego w szóstym gemie. Aryna Sabalenka musiała uderzyć piłkę wymagającym wolejem, choć Hailey Baptiste wyganiała ją od siatki, to pierwsza rakieta świata popisała się genialnym winnerem na wagę breaka. A ten znacząco przybliżał ją do zwycięstwa.
Ale Amerykanka odpowiedziała natychmiastowym przełamaniem powrotnym, zaskakując widzów na trybunach w Miami! Wiele zawodniczek w tym momencie mogłoby poczuć rezygnację, jednak turniejowa rewelacja po raz kolejny pokazała, że stać ją jeszcze na sprawienie kłopotów rywalce. Pierwsza rakieta świata nie kryła zaskoczenia tym, jak dobrze prezentuje się jej oponentka.
Znów dotarliśmy jednak do momentu, gdy Baptiste przyszło serwować po to, by pozostać w grze o awans. I w tak ważnym momencie popełniła aż trzy podwójne błędy serwisowe z rzędu, w co nie dowierzała nawet sama turniejowa faworytka! Choć Amerykanka obroniła pierwszą piłkę meczową, przy drugiej po returnie Aryny Sabalenki była już bezradna.
Tym samym już w półfinale turnieju WTA rangi 1000 w Miami dojdzie do rewanżu za finał Indian Wells. W nocy z czwartku na piątek Sabalenka zmierzy się z Jeleną Rybakiną, a my wiemy już, że czeka nas długa noc pełna emocji.
Aryna Sabalenka — Hailey Baptiste 6:4, 6:4
