CELEBRITY
Warszawski sąd ogłosi wyrok w sprawie zniesławienia, w której Jarosław Kaczyński oskarżony jest przez Krzysztofa Brejzę. Jakie będą konsekwencje?
Dziś w sądzie rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia ma zapaść wyrok w procesie Jarosława Kaczyńskiego, który został oskarżony przez Krzysztofa Brejzę o zniesławienie, w związku ze słowami prezesa PiS, który zarzucił europosłowi KO popełnianie poważnych i “odrażających przestępstw”. Pełnomocniczka Brejzy zawnioskowała o zapłatę przez lidera PiS nawiązki w wysokości 50 tys. zł. Obrońca Kaczyńskiego domaga się jego uniewinnienia.
Więcej artykułów znajdziesz na stronie głównej Onetu
Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
Sprawa dotyczy słów prezesa PiS, które padły na posiedzeniu sejmowej komisji śledczej do spraw Pegasusa w marcu 2024 r. Lider PiS mówił wówczas odnosząc się do Brejzy: “Znaczący polityk formacji opozycyjnej dopuszcza się bardzo poważnych, a przy tym odrażających przestępstw”. W tej sprawie Sejm uchylił Kaczyńskiemu immunitet w marcu zeszłego roku.
Proces w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia, który toczył się od jesieni 2025 r., zakończył się 13 stycznia. Po wysłuchaniu mów końcowych sędzia Tomasz Trębicki poinformował, że “ze względu na złożony charakter sprawy” odracza ogłoszenie wyroku do 27 stycznia br.
Lider PiS w listopadzie ub.r. wyjaśniał przed sądem, że był zobowiązany przez komisję śledczą do przedstawienia wszystkiego, co wie w danej sprawie. Mówił, że jako wicepremier (szefem rządu był wówczas Mateusz Morawiecki) zajmujący się m.in. kwestiami bezpieczeństwa uzyskał informacje, że Brejza podjął “działania bezprawne” i “moralnie odrażające”.
Jak dodał, informacje te uzyskał od funkcjonariusza publicznego do spraw bezpieczeństwa, a dotyczyły one tego, że wobec Brejzy użyto Pegasusa w związku z działaniami władz magistratu w Inowrocławiu. Media opisywały wtedy, że działał tam “wydział propagandy”, farma trolli — grupa hejterów, którzy mieli atakować oponentów prezydenta Inowrocławia Ryszarda Brejzę i jego syna Krzysztofa. — Używanie środków publicznych po to, żeby prowadzić brutalną walkę polityczną przeciwko swoim przeciwnikom, jest odrażające i łamie prawo karne — mówił podczas listopadowej rozprawy Kaczyński.
Krzysztof Brejza odpowiada na zarzuty Jarosława Kaczyńskiego. “Dziwię się”
Proces “o prawdę”
Prezes PiS nie był obecny na kolejnych dwóch posiedzeniach sądu w tej sprawie. Podczas grudniowej rozprawy obrońca lidera PiS, mec. Bogusław Kosmus, mówił, że w trakcie marcowego przesłuchania przed komisją śledczą ds. Pegasusa prezes PiS odpowiadał na pytania, a swoje słowa — których dotyczy akt oskarżenia — wypowiedział “przymuszony” przez pytających posłów. Jak zaznaczył adwokat, Kaczyński spełnił wtedy “w dobrej wierze (swój) obowiązek prawny”.
Mec. Kosmus ocenił, że toczący się proces dotyczył tego, co wolno świadkowi zeznającemu przed sejmową komisją śledczą.
PiS zmienia strategię wobec Brauna. Zaważyły słowa człowieka Trumpa
Reprezentująca europosła KO mec. Dorota Brejza (prywatnie jego żona) stwierdziła w rozmowie z dziennikarzami, że jest to proces “o prawdę”. — O granice wolności słowa, (…) o to, że nie wolno w przestrzeni publicznej kłamać, nie można nikogo szkalować — mówiła.
Sam Krzysztof Brejza mówił w zeszłym roku, że proces wytoczony prezesowi PiS “jest elementem wyjaśnienia sprawy afery Pegasusa”. “Nie z zemsty, tylko dlatego, żeby ta sprawa nigdy się już nie powtórzyła”.
Podczas grudniowego posiedzenia sądu Brejza, który został przesłuchany w charakterze pokrzywdzonego, mówił, że słowa prezesa PiS były “brutalnym zniesławieniem”. Dodał, że “kampania hejtu”, jaką prowadzi przeciwko niemu Jarosław Kaczyński — elementem, której były wspomniane słowa — wpływa na jego wizerunek w sposób “druzgocący”. Jak zaznaczył, niezależnie od wyniku toczącego się procesu, w oczach części opinii publicznej pozostanie “bandytą i złodziejem”.
Odnoszący się do przestępstwa zniesławienia art. 212 Kodeksu karnego, który ma zastosowanie w tej sprawie, przewiduje, że “kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności”. W razie skazania sąd może także orzec konieczność zapłaty nawiązki na rzecz pokrzywdzonego lub na wskazany przez pokrzywdzonego cel społeczny.
Wściekłość w PiS na “specjalną taryfę”. Lista dłużników jest długa, są znane nazwiska
W przypadku gdy do zniesławienia dochodzi za pomocą środków masowego komunikowania, art. 212 w paragrafie drugim, poza karą grzywny lub ograniczenia wolności, wymienia również karę pozbawienia wolności do roku. Ze względu na to, że słowa prezesa PiS, których dotyczy proces, padły podczas transmitowanego przez media posiedzenia sejmowej komisji śledczej, mec. Brejza wskazała, że w sprawie zastosowanie powinien mieć ten paragraf.
Zaznaczyła także, że Krzysztofowi Brejzie nie zależy na tym, żeby ewentualny wyrok był nadmiernie represyjny dla prezesa PiS. Jak mówiła, chciałaby, żeby orzeczenie “miało skutek edukacyjny”, a podobne sytuacje ze strony lidera PiS — nie powtarzały się. Pełnomocniczka Brejzy zawnioskowała o zapłatę przez lidera PiS nawiązki w wysokości 50 tys. zł oraz zaznaczyła, że decyzję co do wymiaru kary pozostawia sądowi. Broniący Kaczyńskiego mec. Bogusław Kosmus wniósł o uniewinnienie prezesa PiS.
