CELEBRITY
Widzowie niedowierzali!
Podczas ostatniego wydania programu “Debata Gozdyry” na antenie Polsat News doszło do incydentu, który błyskawicznie stał się hitem sieci. Nagła i niezwykle szczera wymiana zdań między politykiem a dziennikarką wprawiła w osłupienie nie tylko samą prowadzącą, ale i wszystkich zgromadzonych w studiu gości.
Nagły komplement przy otwartym mikrofonie
Reakcja dziennikarki na nietypowe słowa
Szczere wyznanie o braku czujności
Konsternacja w studiu i szybka przerwa
Program publicystyczny zazwyczaj kojarzy się z twardą walką na argumenty, jednak tym razem widzowie Polsat News zobaczyli zupełnie inne oblicze politycznej dyskusji. Gdy Agnieszka Gozdyra próbowała zaprosić widzów na reklamy, poseł Adrian Witczak z Koalicji Obywatelskiej niespodziewanie rzucił:
„Ale pani jest mądra”.
Te słowa padły w momencie, gdy realizator nie zdążył jeszcze wyciszyć studia, co sprawiło, że prywatna uwaga polityka stała się publiczna. To niecodzienne wyznanie natychmiast zmieniło dynamikę programu, a merytoryczne tematy dnia musiały na chwilę ustąpić miejsca czystemu, ludzkiemu zaskoczeniu.
Zaskoczona dziennikarka, choć przyzwyczajona do różnych zachowań polityków, tym razem wyraźnie straciła rezon i postanowiła dopytać o intencje swojego gościa.
„Nie uchylam się, ale dlaczego pan teraz powiedział takie zdanie?” – zapytała Agnieszka Gozdyra, patrząc z niedowierzaniem na posła Witczaka.
Polityk, nie wykazując najmniejszego skrępowania, udzielił jej bardzo bezpośredniej i pochlebnej odpowiedzi:
„No bo przysłuchiwałem się, jak pani zadawała pytania”.
Tak pozytywna ocena pracy dziennikarza ze strony polityka na żywo jest absolutnym ewenementem, co wywołało uśmiechy i lekkie rozbawienie u pozostałych uczestników debaty siedzących przy stole.
Klucz do zrozumienia tej zabawnej sytuacji pojawił się chwilę później, gdy Adrian Witczak zdał sobie sprawę, że jego słowa zostały zarejestrowane przez kamery. Widząc ogólną wesołość w studiu, poseł przyznał z rozbrajającą szczerością:
„Szczerze powiedziawszy, myślałem, że jesteśmy poza wizją”.
Ta „wpadka” przy włączonym mikrofonie pokazała, jak łatwo zapomnieć o technicznych aspektach pracy w telewizji w ferworze rozmowy. To właśnie przekonanie o byciu poza anteną skłoniło polityka do tak swobodnej uwagi, która ostatecznie stała się najczęściej komentowanym fragmentem tego wydania programu, pokazując ludzką twarz polityki.
Agnieszka Gozdyra, mimo ogromnego doświadczenia przed kamerą, nie kryła, że ta sytuacja całkowicie wybiła ją z rytmu profesjonalnego prowadzenia audycji. Podsumowała to krótkim wyznaniem skierowanym do widzów:
„Przepraszam państwa, jestem skonsternowana. Myślę, że to jest dobry moment na zakończenie tej części”.
Prowadząca sprawnie opanowała sytuację, nie pozwalając na dalsze przeciąganie tego osobistego wątku, co tylko potwierdziło jej profesjonalizm. Chcąc jak najszybciej uciąć dyskusję i opanować śmiech w studiu, wysłała jasny sygnał do reżyserki, mówiąc na samym końcu:
„Proszę państwa, naprawdę, to jest czas na przerwę”.
