CELEBRITY
Wstrząsający widok na warszawskiej ulicy: mężczyzna w stanie głębokiej hipotermii. Trwała dramatyczna walka o jego życie.
Wstrząsający widok na jednej z ulic Warszawy. Leżał tam mężczyzna. Jego głowa opadała z plastikowej skrzyni na piasek. Nie dawał żadnych oznak życia. Jego ciało było zimne. Rozpoczęła się dramatyczna walka o życie człowieka.
Środowy późny wieczór, 14 stycznia, na stołecznym Wawrze. Koło godz. 20.55 strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego dotarli na miejsce dramatycznego wezwania. Na ul. Zagórzańskiej zastali wstrząsający widok.
Na ulicy leżał mężczyzna. Nie ruszał się. Ten obraz przerażał.
Około 40-letni człowiek zwisał bezwładnie, z głową opadającą w dół z plastikowej skrzyni na piasek. Nie dawał żadnych oznak życia. Jego ciało było zimne. Bez oddechu ani pulsu. Strażnicy usłyszeli od zgłaszającego, że pogotowie »już wie«. Poprosili przez radio o ponaglenie, natychmiast przystępując do resuscytacji
– przekazała warszawska straż miejska.
Wiedzieliśmy, że w sytuacji wychłodzenia funkcje życiowe są trudno wyczuwalne. Szybko wzięliśmy defibrylator z radiowozu i natychmiast podjęliśmy resuscytację
– powiedział mł. insp. Jacek Szostakiewicz, jeden ze strażników miejskich, który brał udział w interwencji.
Do czasu przyjazdu pogotowia strażnicy prowadzili masaż serca, stosując się do komunikatów wydawanych przez urządzenie. Po ponad 20 minutach przyjechała karetka.
To były minuty, a wydawały się wiecznością
– relacjonuje drugi z funkcjonariuszy.
Nieprzytomnego mężczyznę przeniesiono do ambulansu. Podłączono go do profesjonalnej aparatury diagnostycznej i kontynuowano resuscytację. Pacjent był w głębokiej hipotermii. Temperatura ciała wynosiła 26,5 st. C.
Strażnicy miejscy, a potem dwie załogi pogotowia przez blisko godzinę walczyły o życie ciężko wychłodzonego mężczyzny. Po kilkudziesięciu minutach, przed godz. 22, został on zabrany do szpitala.
Okoliczności tego dramatycznego zdarzenia będą wyjaśniane przez policjantów.
