CELEBRITY
Wydało się
Choć od śmierci Pawła Królikowskiego mija właśnie 6 lat, pamięć o aktorze wciąż budzi silne emocje – nie tylko ze względu na jego dorobek. Na jaw wychodzą kolejne szczegóły dotyczące jego życia prywatnego i syna, który był owocem romansu. Jak się okazuje, rodzina aktora od dawna znała prawdę, którą udawało się trzymać z dala od blasku fleszy.
Śmierć Pawła Królikowskiego
Mija właśnie kolejna rocznica śmierci Pawła Królikowskiego i trzeba przyznać, że polski show-biznes bez niego po prostu stracił na kolorach. Nie ma sensu silić się na pompatyczne frazy o „wielkiej stracie”, bo on sam zawsze sprawiał wrażenie faceta, który woli konkret i szczery uśmiech niż sztywne celebracje.
Królikowski miał rzadki dar – potrafił być jednocześnie „swój” i całkowicie profesjonalny. Jasne, krytycy mogą wspominać jego rolę w „Zakładzie” czy mroczne oblicze u Vegi w „Pitbullu”, gdzie jako Igor pokazał, że potrafi być twardy. Jednak umówmy się: dla większości z nas na zawsze pozostanie Kusym z „Rancza”. To była rola życia nie dlatego, że była najtrudniejsza, ale dlatego, że włożył w nią ten specyficzny rodzaj ciepłej ironii, który bił od niego prywatnie. To on sprawił, że postać artysty z problemami, zaszytego w Wilkowyjach, stała się ikoną, a nie tylko kolejnym bohaterem tasiemca. Przez lata widzieliśmy go w „Twoja twarz brzmi znajomo”. Jako juror nie sypał wyuczonymi formułkami. Często widać było, że po prostu dobrze się bawi, choć pod koniec życia choroba dawała o sobie znać. Walczył dzielnie, przeszedł trudne operacje, ale ostatecznie przegrał z problemami neurologicznymi 27 lutego 2020 roku. Miał zaledwie 58 lat, co w tym zawodzie jest właściwie wiekiem, w którym dopiero nabiera się ostatecznego szlifu.
Brakuje go też jako prezesa ZASP – potrafił łączyć środowisko, które rzadko mówi jednym głosem. Był dowodem na to, że w świecie celebrytów można zachować twarz, mieć dużą, kochającą się rodzinę i po prostu być lubianym przez wszystkich, bez wyjątku. Bez zbędnego blichtru, po prostu po ludzku.\
To, co działo się w życiu Małgorzaty i Pawła Królikowskich, przez lata uchodziło za wzór filmowej miłości. Poznali się jako dzieciaki na egzaminach do szkoły teatralnej i zostali ze sobą na niemal cztery dekady. Piątka dzieci, wspólne projekty i wizerunek rodziny, która przetrwa każdy kryzys – tak widzieliśmy ich z zewnątrz. Rzeczywistość, jak to zwykle bywa, dopisała do tego scenariusza rozdział, którego nikt się nie spodziewał.
Wszystko zmieniło się po śmierci aktora. To, co miało zostać w czterech ścianach, trafiło na nagłówki gazet. „Super Express” dotarł do zapisów testamentowych, które czarno na białym pokazały, że rodzina Królikowskich jest większa, niż sądziliśmy. Okazało się, że Paweł Królikowski miał nieślubnego syna, Macieja, będącego wynikiem romansu sprzed lat. Chłopak nie tylko został uwzględniony w spadku, ale pojawił się także na pogrzebie ojca, choć wtedy mało kto wiedział, kim jest ten młody mężczyzna stojący w cieniu. Zamiast jednak publicznego prania brudów, dostaliśmy lekcję klasy. Małgorzata Ostrowska-Królikowska nie udawała, że problemu nie ma, ale też nie pozwoliła, by ta sprawa zniszczyła pamięć o mężu. Przyznała, że o wszystkim wiedziała od dawna i zaakceptowała sytuację, co w świecie show-biznesu nastawionego na dramaty jest rzadkością.
Wśród żałobników, choć nie w pierwszym rzędzie, znalazł się przystojny młodzieniec, urodą przypominający Pawła. Jak się okazuje, był to jego nieślubny syn – informowali redaktorzy dziennika w 2022 r.
Dziś ta historia pokazuje, że nawet najbardziej „idealne” małżeństwa mają swoje pęknięcia. Zamiast jednak skupiać się na samym skandalu, warto spojrzeć na to, jak rodzina poradziła sobie z tą informacją. Maciej został przyjęty przez rodzeństwo, a sprawa, zamiast ich podzielić, ostatecznie zamknęła pewien etap niedomówień. To dowód na to, że dojrzałość polega na akceptowaniu prawdy, nawet jeśli jest ona trudna i mało „obrazkowa”.
Słuchajcie, w świecie show-biznesu rzadko co potrafi nas jeszcze autentycznie zaskoczyć, ale historia spadkowa Pawła Królikowskiego i jego nieślubnego syna to materiał na niezły serial obyczajowy. Tyle że bez lukru. Kiedy media zaczęły huczeć o rewelacjach z testamentem w tle, wszyscy spodziewali się wielkiego skandalu. Tymczasem Małgorzata Ostrowska-Królikowska przyjęła to ze spokojem, który dla wielu jest wręcz niepojęty.
Prawda jest taka, że aktorka o „skoku w bok” swojego męża wiedziała od dekad. Wszystko działo się jeszcze w latach 90., kiedy mieszkali we Wrocławiu. Paweł nie był wtedy tym poczciwym „Kusem” z Rancza, którego pokochała cała Polska. Robił wtedy kultowe „Truskawkowe studio” i to właśnie w tamtym czasie, w cieniu telewizyjnych kamer, przydarzył mu się romans. Ostrowska-Królikowska dawno temu uznała, że rodzina jest ważniejsza niż jeden błąd, i po prostu mu wybaczyła. Koniec, kropka. Co najciekawsze, to wcale nie była pilnie strzeżona tajemnica w środowisku. Znajomi z branży wiedzieli, jak wygląda sytuacja. Maciej Dowbor wspominał nawet, że Królikowski na planie programu Twoja Twarz Brzmi Znajomo potrafił o swoich dawnych wyskokach opowiadać z dystansem, a nawet z nich żartować. Podobnie sprawę widziała Joanna Kurowska, bliska przyjaciółka domu.
Tak, potwierdzam. Nie będę komentować sprawy z szacunku do syna Pawła, ponieważ nie jest to osoba publiczna, a temat dotyczy spraw osobistych. Ponadto jest to człowiek dorosły, wobec czego nie będę odnosić się do tematu. Maciek jest traktowany jak pełnoprawny członek rodziny – przekazała Pudelkowi.
Wygląda na to, że my, widzowie, żyliśmy w nieświadomości, podczas gdy w kręgach aktorskich temat był „przerobiony” i zamknięty. To lekcja dla nas wszystkich – życie rzadko bywa czarno-białe, a wybaczanie to nie słabość, tylko cholernie trudna umiejętność, którą Małgorzata opanowała do perfekcji. Zamiast publicznego prania brudów, dostaliśmy lekcję klasy, której wielu celebrytów mogłoby jej pozazdrościć.
