CELEBRITY
Wystarczył moment, wierzyć się nie chce 😲
Rocznica katastrofy smoleńskiej na placu Piłsudskiego w Warszawie, która miała być przede wszystkim upamiętnieniem ofiar tragedii, nie obyła się bez kontrowersji. Na miejscu pojawili się przeciwnicy Prawa i Sprawiedliwości, a wśród okrzyków nie zabrakło także tych wymierzonych w prezydenta Karola Nawrockiego.
Napięcie rosło z minuty na minutę. Policja i protestujący na placu Piłsudskiego
Protest przeciw PiS. Bardzo mocno dostało się Nawrockiemu
Kontrowersyjny wieniec i interwencja. Aktywista w centrum zamieszania
Tegoroczne obchody rocznicy katastrofy smoleńskiej rozpoczęły się od oficjalnych uroczystości z udziałem najważniejszych polityków. W piątek rano prezydent Karol Nawrocki oraz Jarosław Kaczyński złożyli wieńce pod pomnikami Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 roku oraz prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jak co roku, wydarzenie miało charakter państwowy i podniosły, jednak szybko pojawiły się również elementy protestu.
Na placu Piłsudskiego zgromadzili się przeciwnicy Prawa i Sprawiedliwości, którzy przynieśli ze sobą transparenty z wyraźnie krytycznymi hasłami. Wśród nich znalazły się napisy: “kłamstwo smoleńskie”, czy ”nekropolitycy prawicy”. Już sama ich obecność sygnalizowała, że uroczystości nie będą przebiegały w spokojnej atmosferze.
Na miejscu pojawiły się również liczne siły policji. Funkcjonariusze zabezpieczali zarówno oficjalne obchody, jak i zgromadzonych protestujących. Ich obecność okazała się kluczowa, ponieważ napięcie między obiema grupami rosło z minuty na minutę, a emocje szybko zaczęły przeradzać się w głośne demonstracje.
Kulminacyjnym momentem wydarzeń były głośne okrzyki kierowane bezpośrednio w stronę prezydenta Karola Nawrockiego. To właśnie one zdominowały przebieg rocznicy i stały się najważniejszym elementem całego zgromadzenia. Protestujący nie ograniczali się do ogólnych haseł – część z nich zwracała się bezpośrednio do głowy państwa.
W tłumie wielokrotnie rozlegały się okrzyki: “Dość tych kłamstw o zamachu!”, a także ”dosyć sortowania narodu” czy “wpuśćcie wszystkich”. Najbardziej bezpośredni charakter miał jednak okrzyk jednego ze zgromadzonych, który zrelacjonował Piotr Halicki z Onetu.
Nawrocki, jak to jest, czy nie przeszkadza ci przyjaźń Orbana z Putinem? – miał krzyknąć protestujący
Skala i intensywność tych okrzyków sprawiły, że oficjalny charakter uroczystości został wyraźnie zakłócony. Krzyki w stronę Nawrockiego stały się symbolem narastającego sprzeciwu części społeczeństwa wobec sposobu, w jaki interpretowana i wykorzystywana jest katastrofa smoleńska. Wydarzenia pokazały, że temat ten wciąż wywołuje silne emocje i pozostaje jednym z najbardziej zapalnych punktów w polskiej debacie publicznej.
Dodatkowym źródłem napięcia była obecność aktywisty Zbigniewa Komosy, który jak co miesiąc pojawił się z własnym wieńcem przed pomnikiem smoleńskim. Jego inicjatywa od dłuższego czasu budzi kontrowersje i regularnie prowadzi do interwencji służb porządkowych. Aktywista chciał złożyć wieniec z kontrowersyjnym przesłaniem.
Pamięci 95 ofiar Lecha Kaczyńskiego, który, ignorując wszelkie procedury, nakazał pilotom lądować w Smoleńsku w skrajnie trudnych warunkach. Spoczywajcie w pokoju. Naród Polski. Stop kreowaniu fałszywych bohaterów! – brzmiał napis przy wieńcu
Został jednak otoczony przez policjantów, którzy zabezpieczali sytuację i starali się zapobiec eskalacji konfliktu. Wokół aktywisty zgromadzili się protestujący, a napięcie utrzymywało się przez dłuższy czas.
Przypomnijmy, że 10 kwietnia 2010 roku w katastrofie samolotu pod Smoleńskiem zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i pierwsza dama Maria Kaczyńska, a także wielu wysokich rangą urzędników i dowódców wojskowych. Kolejne rocznice tej tragedii pokazują, że mimo upływu lat wydarzenie to wciąż dzieli opinię publiczną i pozostaje źródłem silnych emocji.
