CELEBRITY
Z ostatniej chwili!
Ryszard Rynkowski znalazł się w centrum uwagi po tym, jak zapadł wobec niego prawomocny wyrok sądowy. Sprawa zakończyła się bez jego udziału — artysta nie stawił się na rozprawie, podczas której ogłoszono decyzję. Rozstrzygnięcie sądu zamyka wielomiesięczne postępowanie, które wzbudzało duże zainteresowanie opinii publicznej.
Rynkowski miał kolizję. Kulisy zdarzenia
Czerwcowa historia z udziałem Ryszarda Rynkowskiego wraca jak bumerang i trudno się dziwić — sprawa od początku była pełna znaków zapytania. Po samym zdarzeniu nie było jednak spektakularnych scen ani dramatycznych zwrotów akcji. Muzyk zachował się w sposób, który dla wielu okazał się zaskakujący — po prostu wrócił do domu.
Dopiero później pojawiła się policja i rutynowe czynności, które szybko przestały być rutynowe. Badanie alkomatem wykazało 1,84 promila alkoholu, co natychmiast zmieniło charakter sprawy. Od samego początku Rynkowski utrzymywał jedną wersję wydarzeń — że alkohol spożył już po powrocie do domu, a nie przed jazdą.
To właśnie ten element stał się osią całej historii. W takich sprawach kluczowe są szczegóły: czas, kolejność zdarzeń i wiarygodność tłumaczeń. W przestrzeni medialnej zaczęły pojawiać się kolejne pytania, ale odpowiedzi długo pozostawały niejednoznaczne. Jedno było pewne — sprawa nie zakończy się szybko i będzie miała swój finał w sądzie.
Po miesiącach niepewności zapadła decyzja, która porządkuje przynajmniej część tej historii. Sąd w Brodnicy uznał Ryszarda Rynkowskiego winnym spowodowania kolizji drogowej w stanie po użyciu alkoholu. Co istotne, wyrok jest już prawomocny, a więc kończy jeden z wątków tej sprawy bez możliwości dalszego odwołania.
25 września 2025 r. sąd rejonowy w Brodnicy wydał wyrok nakazowy. Sąd uznał obwinionego Ryszarda Rynkowskiego winnym spowodowania kolizji drogowej w stanie po użyciu alkoholu. Adwokat do sądu skierował sprzeciw. W dniu wczorajszym (08.04.2026 r.) sprzeciw został cofnięty. Oznacza to, że wyrok sądu, który uznał Rynkowskiego winnym spowodowania kolizji po użyciu alkoholu jest prawomocny. Dlatego rozprawa się nie odbyła. Obrona nie kwestionowała faktu po użyciu alkoholu – przekazała sędzia Małgorzata Redmerska-Górna, cytowana przez “Super Express”.
Sam artysta nie pojawił się na sali rozpraw, co w tego typu sprawach nie jest niczym nadzwyczajnym, ale zawsze budzi dodatkowe zainteresowanie opinii publicznej. Największe emocje wzbudziła jednak nie sama decyzja o winie, lecz wymiar kary, który — jak ujawniono — został już oficjalnie określony. Choć szczegóły sankcji nie wywołały aż tak dużego szoku, jak sam wynik badania alkomatem sprzed miesięcy, to jednak wpisują się w szerszy kontekst odpowiedzialności kierowców. W praktyce oznacza to, że sąd przyjął wersję zdarzeń, która nie pozostawia wiele miejsca na interpretację.
Kara to grzywna w wysokości trzech tysięcy złotych.
Ta część historii pokazuje jedno: nawet jeśli sprawa zaczyna się od pozornie niewielkiej kolizji, jej konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze. Zwłaszcza gdy w grę wchodzi alkohol i osoba publiczna, której każdy ruch jest obserwowany.
Na tym jednak sprawa się nie kończy, bo przed Rynkowskim kolejny, znacznie poważniejszy etap. Już w przyszłym tygodniu odbędzie się następna rozprawa, tym razem dotycząca prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu. A to zupełnie inna kategoria czynu, z dużo surowszymi konsekwencjami.
W tym przypadku stawka jest zdecydowanie wyższa — artyście może grozić nawet do 3 lat pozbawienia wolności. To pokazuje, jak duża jest różnica między kolizją a samym faktem prowadzenia auta po alkoholu. Początkowo pojawił się sprzeciw wobec zarzutów, jednak ostatecznie został on cofnięty, co może mieć znaczenie dla dalszego przebiegu postępowania. To właśnie nadchodząca rozprawa może przesądzić o ostatecznym wymiarze odpowiedzialności. W takich sytuacjach kluczowe są nie tylko dowody, ale też strategia obrony i interpretacja wcześniejszych ustaleń.
Jedno jest pewne — sprawa, która zaczęła się od jednej kolizji w drodze na festiwal, przerodziła się w wielowątkowe postępowanie, które wciąż trzyma w napięciu. A jej finał może okazać się znacznie bardziej dotkliwy, niż początkowo się wydawało.
