Connect with us

CELEBRITY

🧐🧐

Published

on

Małgorzata Rozenek-Majdan to postać, która przez lata stała się niemal synonimem telewizji rozrywkowej w Polsce. Wszystko zaczęło się w 2012 roku, kiedy związała się z Grupą TVN. To wtedy narodził się fenomen „Perfekcyjnej pani domu”. Przez dwa lata uczyła Polki, jak testować czystość mebli białą rękawiczką, a przy okazji hurtowo wydawała poradniki o sprzątaniu, ogrodzie i dobrych manierach. Był to czas, w którym każdy chciał być „perfekcyjny”, a ona stała się twarzą tej idei. Później jej kariera nabrała jeszcze większego tempa. Nie ograniczała się tylko do sprzątania – była jurorką w „Bitwie o dom”, a potem, wraz z Radosławem Majdanem, stała się gwiazdą formatów typu reality show, takich jak „Azja Express” czy „Iron Majdan”. To tam pokazała zupełnie inną twarz, bardziej ludzką i waleczną. Przez kilka lat z rzędu prowadziła też „Projekt Lady”, gdzie próbowała zmieniać życie zagubionych dziewcząt, a jej słynne „nie mów do mnie teraz” na stałe weszło do języka potocznego.

W międzyczasie prowadziła mnóstwo mniejszych formatów dla TVN Style, od „Warsztatu urody” po programy o odchudzaniu. Ważnym punktem w jej biografii były jednak projekty dla Discovery Life, gdzie zajęła się tematem in vitro, pokazując go od strony naukowej i ludzkiej. Przez chwilę spełniała też swoje marzenie o prowadzeniu „Dzień dobry TVN”, co było szeroko komentowane w mediach. Ostatnie lata to dla niej czas ekstremalnych wyzwań. W 2024 roku brała udział w programie „Pokonaj mnie, jeśli potrafisz”, gdzie mierzyła się z własnymi słabościami, a w 2025 roku prowadziła trzecią edycję „Królowej przetrwania” oraz program „Bez kompleksów”. Przeszła długą drogę od układania ubrań w kostkę do miana jednej z najbardziej wpływowych kobiet w polskich mediach, która nie bała się żadnej pracy przed kamerą.

Małgorzata Rozenek-Majdan przez lata budowała wizerunek kobiety, która nie zna słowa „porażka”. Każdy projekt, którego się dotknęła, zamieniał się w sukces, a ona sama sprawiała wrażenie osoby mającej pełną kontrolę nad wszystkim, co robi. Jednak nawet w tak precyzyjnie zaplanowanej karierze zdarzył się moment, który mocno zweryfikował jej ambicje. Chodziło o pracę w „Dzień Dobry TVN”, która dla wielu dziennikarzy jest szczytem marzeń, a dla niej stała się jedną z trudniejszych lekcji pokory. W szczerym wywiadzie, którego udzieliła Julii Izmalkowej w podcaście „Matcha Talks”, Rozenek wróciła do tamtego okresu i zrobiła to w sposób zaskakująco bezpośredni. Przyznała, że wejście do śniadaniówki było jej wielkim zawodowym celem, o który długo i cierpliwie zabiegała. Kiedy w końcu usiadła na kanapie prowadzącej, okazało się, że rzeczywistość na wizji kompletnie minęła się z jej wcześniejszymi wyobrażeniami. Zamiast satysfakcji, pojawił się stres, który paraliżował jej naturalną przebojowość.

Ja siebie potwornie rozczarowałam. Nie mogłam złapać rytmu, nie mogłam wejść, ja bardzo dobrze czytam media i wiedziałam, że jak nie uda się zatrzymać tego hejtu po pewnym etapie, to my już go nie zatrzymamy, ja to wiedziałam. Czujesz, że jedziesz na ścianę, zbliża się coraz szybciej i tak naprawdę niewiele możesz z tym zrobić. Nie podobało mi się nic, co tam robiłam — wyjaśniła

To, co działo się wewnątrz Małgorzaty, kiedy gasły światła kamer, było dalekie od szerokiego uśmiechu, który prezentowała widzom. Gwiazda otwarcie opowiadała, że moment rozstania z programem był dla niej bolesny. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że Rozenek nie szukała winy w redakcji czy niesprzyjających okolicznościach. Wręcz przeciwnie – uderzyła się w pierś i przyznała, że czuła ogromne rozczarowanie samą sobą. Miała pełną świadomość, że jej występy nie były takie, jakich oczekiwała stacja, i co gorsza, nie były takie, jakich ona sama od siebie wymagała.

Ludzie jeszcze często próbują mnie pocieszać na zasadzie: “Boże, nie wiem, dlaczego to się tak skończyło. Przecież tak sobie dobrze radziłaś”. Ja sobie wtedy myślę, nie, najgorzej jest próbować mnie pocieszyć kłamstwem. Nic mi się w sobie tam nie podobało – mówiła

przygotowania, bo Rozenek znana jest z pracowitości. Problemem stała się presja, którą sama na siebie nałożyła. Chciała być idealna w roli, która wymaga luzu, spontaniczności i umiejętności słuchania drugiego człowieka, a nie tylko wygłaszania przygotowanych kwestii. Mimo że miała obok siebie doświadczonego dziennikarza, Krzysztofa Skórzyńskiego, który dawał jej duże wsparcie, nie potrafiła przeskoczyć własnej blokady. Emocje brały górę, a każda kolejna rozmowa stawała się walką o przetrwanie, a nie przyjemnością.

Nie miałam tej naturalnej swobody, nie miałam tej iskry. Wszystko, moje oczekiwania wobec samej siebie, moja presja, którą sama na sobie położyłam — wyjaśniła.

Rozenek zaznaczyła w rozmowie coś bardzo istotnego – jej brak satysfakcji nie miał nic wspólnego z tym, jak wyglądała na ekranie. Skupiła się na merytoryce i przyznała, że największą trudność sprawiało jej prowadzenie rozmów. Nie potrafiła się zrelaksować, odpuścić sztywnego planu i po prostu płynąć z dyskusją. To wieczne napięcie i próba kontrolowania każdego słowa sprawiły, że widzowie odbierali ją jako nienaturalną. To była klasyczna pułapka perfekcjonizmu: im bardziej chciała wypaść dobrze, tym gorzej to wychodziło.

Nie mogłam nikogo obwiniać za to, tylko samą siebie. Ja się po prostu niewiarygodnie wkurzałam na siebie — przyznała

Mimo że przygoda z programem skończyła się szybciej, niż planowała, Małgorzata nie spaliła za sobą mostów. To rzadkie w tym środowisku, ale potrafiła oddzielić zawodowe niepowodzenie od relacji międzyludzkich. Do dziś utrzymuje bliski kontakt z Krzysztofem Skórzyńskim, co tylko potwierdza, że problemem nie był brak chemii między prowadzącymi, a wewnętrzne bariery gwiazdy.

Im bardziej mi nie wychodziło, tym bardziej się spinałam — dodała.

Cała ta sytuacja pokazuje Małgorzatę Rozenek-Majdan w nieco innym świetle. Zamiast „Perfekcyjnej Pani Domu”, która zawsze wie, co powiedzieć, zobaczyliśmy kobietę, która potrafiła przyznać się do błędu i porażki. To rzadka cecha w świecie show-biznesu, gdzie każdy stara się pudrować rzeczywistość. Rozenek udowodniła, że nawet jeśli jakiś cel okazuje się pomyłką, najważniejsze to wyciągnąć wnioski i iść dalej, zamiast udawać, że nic się nie stało.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 USAtalkin