CELEBRITY
Donald Tusk ostro zareagował na słowa prezydenta, które dotknęły jego rodziny. Konflikt na linii premier-prezydent nabiera tempa.
Premier może swojemu synowi powiedzieć, gdzie może lecieć, czy swoim wnuczkom — powiedział Karol Nawrocki w programie “Śniadanie Rymanowskiego”. Na ripostę Donalda Tuska nie trzeba było długo czekać. Szef rządu w mediach społecznościowych uderzył wyjątkowo mocno, pisząc o strachu i stawiając prezydentowi twardą granicę.
Relacje na linii premier-prezydent właśnie osiągnęły punkt wrzenia. Choć spór dotyczy strategicznych decyzji o wejściu Polski do Rady Pokoju, w dyskusję niespodziewanie wciągnięto najbliższą rodzinę szefa rządu.
Głównym punktem zapalnym stała się kwestia dołączenia Polski do Rady Pokoju oraz planowany wyjazd Karola Nawrockiego do Waszyngtonu. W rozmowie z Bogdanem Rymanowskim prezydent nie szczędził krytyki pod adresem premiera, zarzucając mu unikanie odpowiedzialności. — Tutaj jak Piłat zachowuje się pan premier i rząd — stwierdził Nawrocki, odnosząc się do braku uchwały rządu w tej sprawie. Prezydent zaznaczył, że choć ostateczna decyzja należy do niego, to gabinet Tuska musi najpierw zainicjować cały proces.
Atmosfera zgęstniała, gdy padło pytanie o instrukcje premiera dotyczące zagranicznych podróży głowy państwa. Nawrocki podkreślił, że jest w kontakcie z amerykańską administracją i to on, a nie szef rządu, decyduje o swoich kierunkach lotów. Według prezydenta premier próbuje wykraczać poza swoje uprawnienia, co skwitował porównaniem do pouczania członków rodziny, w tym wnuczek Donalda Tuska.
Riposta premiera pojawiła się na portalu X tego samego dnia, 15 lutego, po emisji programu. Donald Tusk odniósł się bezpośrednio do osobistych wtrętów prezydenta. “Panie Prezydencie, rozumiem strach, rozumiem nerwy, ale od moich wnuczek wara” – napisał szef rządu.
Wcześniej w wywiadzie Nawrocki tłumaczył swoją powściągliwość w Davos, gdzie nie podpisał dokumentów założycielskich organizacji Donalda Trumpa. Tłumaczył to wiernością polskiej konstytucji i prawu, podkreślając, że w Davos podjął decyzję o jedynie symbolicznym udziale. Prezydent porównał obecną sytuację do negocjacji traktatu z Francją, gdzie rząd przygotowywał grunt, a on jako głowa państwa kończył proces. Teraz Nawrocki domaga się jasnej deklaracji: — Panie premierze, podejmij pan decyzję, czy chcecie, żeby Polska była w Radzie Pokoju, czy nie była, żebym ja mógł podjąć ostateczną decyzję.
Jak dodał, jeśli rząd oficjalnie odmówi, on tę decyzję zaakceptuje.
