CELEBRITY
Trzy osoby wydobyte z auta w wodzie. Policja: nie żyją 19-latkowie
Jak dowiedział się “Fakt”, nie żyją dwie młode osoby, które zostały wydobyte z zatopionego samochodu w Bolimowie (woj. łódzkie). To 19-letnia kobieta i 19-letni chłopak. 23-latek wciąż walczy o życie. Policjanci cały czas ustalają, w jakich okolicznościach samochód, którym podróżowały cztery osoby, wjechał do zbiornika wodnego.
Do tragedii doszło w czwartek, 23 kwietnia, po południu. Służby dostały wezwanie do miejscowości Bolimowo pod Skierniewicami, gdzie samochód osobowy miał zjechać z drogi do wyrobiska kopalnianego i wpaść do zbiornika wodnego. Pomoc wezwał jeden z mężczyzn podróżujących autem, któremu udało się samodzielnie wydostać na brzeg.
Na miejscu pracowało siedem zastępów straży pożarnej, policja i załogi ratownictwa medycznego. Na miejscu lądowały trzy śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Po odholowaniu pojazdu na brzeg wydobyto z niego trzy osoby — kobietę i mężczyznę w wieku 19 lat i 23-letniego mężczyznę. Osoby te reanimowano na miejscu. Najstarszemu udało się przywrócić czynności życiowe jeszcze przed przetransportowaniem do szpitala. U pozostałych osób resuscytację krążeniowo-oddechową prowadzono aż do czasu hospitalizacji.
Niestety, jak dowiedział się “Fakt”, życia dwóch młodych osób nie udało się uratować.
— 19-letnia kobieta zmarła wczoraj w skierniewickim szpitalu. Niestety zmarł także 19-latek, który śmigłowcem LPR został zabrany do szpitala w Łodzi. Cały czas o życie walczy 23-latek, którego helikopter zabrał do szpitala do Warszawy — powiedziała nam Aneta Placek, rzeczniczka prasowa policji w Skierniewicach.
Jak dodała, autem podróżowała grupa znajomych. Na razie nie wiadomo, czy 20-letni mężczyzna, który samodzielnie zdołał wydostać się z auta, był pasażerem, czy kierowcą samochodu. Trwa ustalanie okoliczności tragedii.
— Czynności są cały czas prowadzone. Mamy jedną osobę, która musi zostać przesłuchana, ale przeżyła traumę, okoliczności są tragiczne. Dopiero po tym przesłuchaniu będziemy wiedzieć więcej. Wczoraj na miejscu pracowała grupa dochodzeniowo-śledcza, zabezpieczono ślady, przeprowadzono oględziny. Na razie jest za wcześnie, by wyciągać jakiekolwiek wnioski — mówi Aneta Placek.
Dochodzenie w sprawie prowadzi prokuratura.
