CELEBRITY
Granice zostały postawione
Karol Nawrocki chciał dołączyć do charytatywnego streamu Łatwoganga dla Cancer Fighters, ale nie został dopuszczony do udziału. Influencer jasno wskazał, że jego transmisja ma być całkowicie wolna od polityków. Decyzja wywołała szeroką dyskusję w internecie i spotkała się z wyraźnym poparciem wielu użytkowników.
Trwająca przez wiele dni transmisja charytatywna organizowana przez influencera Łatwogang od początku była pomyślana jako wydarzenie skupione wyłącznie na pomocy potrzebującym. Stream zatytułowany „Słucham 9 dni dissu na raka żeby pomóc dzieciom z Fundacji Cancer Fighters” rozpoczął się 17 kwietnia o godzinie 20:00 i jest prowadzony nieprzerwanie aż do niedzieli 26 kwietnia do godziny 20:00.
Celem całej inicjatywy jest zebranie środków finansowych dla podopiecznych fundacji Cancer Fighters. Widzowie mogą wspierać zbiórkę poprzez oficjalną stronę organizacji, a także korzystając z kodu QR wyświetlanego w trakcie transmisji.
Pomysł na akcję nie pojawił się przypadkowo. Influencer nawiązał do utworu „Ciągle tutaj jestem (diss na raka)”, stworzonego przez rapera Bedoesa we współpracy z 11-letnią Mają Metan, która choruje na białaczkę i zmaga się już z kolejnym nawrotem choroby.
Od samego początku organizator podkreślał jednak jedną istotną zasadę – wydarzenie miało pozostać wolne od wątków politycznych i osób związanych z polityką.
Karol Nawrocki bez udziału w streamie. Jasna decyzja organizatora
W pewnym momencie pojawiła się informacja, że chęć dołączenia do akcji wyraził Karol Nawrocki. Mimo deklaracji uczestnictwa, organizator streamu nie zgodził się na jego obecność. Decyzja została jasno wyjaśniona podczas transmisji na żywo.
– Nie chciałem tu polityków. Zgodziłbym się, może, jedynie, jeżeli na sto milionów przyszliby razem Karol Nawrocki i Donald Tusk i podali sobie dłonie, ale pewnie i tak nie byłoby to szczere, więc nie ma sensu – mówił Łatwogang podczas swojego live’a.
Tym samym influencer jednoznacznie postawił granicę, wskazując, że nawet potencjalnie symboliczne gesty ze strony polityków nie wpisują się w charakter wydarzenia. W jego ocenie obecność osób ze świata polityki mogłaby odwrócić uwagę od głównego celu, jakim była pomoc chorym dzieciom.
Reakcje internautów i kontrowersje wokół Moniki Olejnik
Odbiór decyzji Łatwoganga w sieci był w dużej mierze pozytywny. Wielu użytkowników podkreślało, że brak polityków podczas wydarzenia to właściwy kierunek. Głos w sprawie zabrał również twórca internetowy Radek Kobiałko, który wyraził swoje stanowisko wprost:
– I bardzo dobrze. Uważam, że polityków nie powinno być przy żadnych akcjach charytatywnych, bo oni są od tego, żeby takie akcje nie musiały się odbywać – napisał Radek Kobiałko.
W swojej wypowiedzi zwrócił uwagę na szerszy kontekst, wskazując, że odpowiednio działające systemy opieki zdrowotnej oraz zarządzania finansami publicznymi mogłyby ograniczyć konieczność organizowania tego typu zbiórek. Podkreślił przy tym, że odpowiedzialność za te obszary spoczywa właśnie na politykach.
W komentarzach pojawiało się wiele podobnych opinii. Jedna z internautek określiła decyzję influencera jako „game over dla politycznego lansu”, inni natomiast zauważali, że bez obecności polityków „jest pięknie”.
Dyskusja nabrała jednak nowego wymiaru w niedzielę 26 kwietnia, gdy do transmisji dołączyła dziennikarka Monika Olejnik, znana z działalności związanej z tematyką polityczną. Jej obecność wywołała natychmiastową reakcję widzów.
Na czacie rozpoczęła się intensywna wymiana opinii – część użytkowników uznała, że udział osoby kojarzonej z polityką narusza wcześniej ustalone zasady. Pojawiały się nawet sugestie, aby usunąć dziennikarkę z transmisji. Z drugiej strony nie brakowało głosów w jej obronie. Internauci przypominali, że Monika Olejnik zmaga się z chorobą nowotworową, konkretnie rakiem piersi, co dla wielu stanowiło wystarczający powód jej obecności w trakcie wydarzenia o takim charakterze.
