CELEBRITY
Stali po dwie godziny w kolejce. Chcieli zobaczyć prosektorium w Warszawie
Gigantyczna kolejka ciągnęła się wzdłuż ulicy, choć nie było tam koncertu ani premiery filmu. W sobotni wieczór, 16 maja, setki Warszawiaków ustawiły się przed zakładami pogrzebowymi i czekali godzinami, by wejść do środka. — Skoro już tyle wytrzymałam, to nie odpuszczę — powiedziała dziennikarzowi “Faktu” jedna ze stojących w kolejce kobiet.
Wygląda na to, że Warszawa oszalała na punkcie Nocy Muzeów, a szczególnie jej funeralnej odsłony. Zarówno bielański Zakład Pogrzebowy Kucharski, jak i Dom Pogrzebowy “Służew” po raz kolejny otworzyły swoje drzwi dla zwiedzających i znów przyciągnęły tłumy.
Przed obiema placówkami ciągnęły się ogromne kolejki chętnych. Na Służewie ta kolejka momentami wydawała się nie mieć końca. Nasz reporter usłyszał tam od jednej z kobiet, że stoi już ponad dwie godziny i że do wejścia nadal jest “bardzo daleko”. — Ale skoro już tyle wytrzymałam, to nie odpuszczę — rzuciła z uśmiechem.
Organizatorzy przygotowali program, który balansował gdzieś między wykładem akademickim, terapią oswajania śmierci i bardzo osobliwym spektaklem miejskiej ciekawości.
Zwiedzający mogli posłuchać o kremacji i sekcjach zwłok. Preparator medyczny tłumaczył, co dzieje się z człowiekiem po śmierci. Pokazywano też zabytkowe karawany, nietypowe trumny i urny.
Na miejscu pojawił się również humanoidalny robot Urnuś oraz funeralne klocki Lego sprowadzone z Wiednia.
“Posłuchaj śmierci”
Program bardziej przypominał nietypowy festiwal niż klasyczne muzealne zwiedzanie. Odbywały się wykłady o żałobie, ceremoniach świeckich i pracy balsamistów. Jedno ze spotkań nosiło tytuł “Posłuchaj śmierci”, inne “Ostatni obraz” i dotyczyło przywracania wyglądu twarzy po tragediach.
Nie brakowało też pytań, które zwykle padają po cichu:
Czy wypada negocjować cenę trumny?
Po co zasłania się lustra w domu zmarłego?
Na wszystkie odpowiedzi czekały setki warszawiaków. Wydarzenie trwało aż do godziny pierwszej w nocy, ale zainteresowanie nie słabło.
Organizatorzy podkreślali, że celem wydarzenia nie było straszenie, ale pokazanie kulis pracy ludzi z branży funeralnej. — Śmierć jest częścią życia. Chcemy rozmawiać o niej otwarcie i pokazać, że dom pogrzebowy to nie tylko miejsce smutku, lecz także szacunku i ludzkich historii — mówili.
Jeszcze kilka lat temu mało kto wyobrażał sobie, że zakład pogrzebowy stanie się jedną z najgłośniejszych atrakcji Nocy Muzeów. Tymczasem w Warszawie ustawiały się do niego gigantyczne kolejki.
