CELEBRITY
Były agent SOP zabił 4-letnią córkę. Cały kraj pytał o motyw 🔗 ZOBA CZ WIĘCEJ PONIŻEJ: 👇
Śledztwo dotyczące dramatycznych wydarzeń, do których doszło w styczniu w Ustce, wciąż trwa. Prokuratura Okręgowa w Słupsku poinformowała o nowych ustaleniach w sprawie 44-letniego Piotra K., podejrzanego o zabójstwo swojej 4-letniej córki i próbę zamordowania pozostałych członków rodziny. Śledczy chcą skierować mężczyznę na zamkniętą obserwację psychiatryczną.
Biegli nie wydali jednoznacznej opinii
Dwóch psychiatrów przeprowadziło ambulatoryjne badanie podejrzanego, jednak – jak przekazała prokuratura – nie byli oni w stanie jednoznacznie ocenić, czy Piotr K. w chwili ataku był świadomy swoich czynów.
Zdaniem specjalistów konieczna jest dłuższa obserwacja w warunkach szpitalnych. W związku z tym do Sądu Okręgowego w Słupsku trafił już wniosek o skierowanie mężczyzny na czterotygodniową obserwację psychiatryczną. Posiedzenie w tej sprawie wyznaczono na 9 czerwca 2026 roku.
Jednocześnie sąd zdecydował wcześniej o przedłużeniu tymczasowego aresztu wobec 44-latka do 25 lipca 2026 roku.
Prokuratura dysponuje już również wynikami badań toksykologicznych podejrzanego. Z przekazanych informacji wynika, że w chwili tragedii Piotr K. nie znajdował się pod wpływem alkoholu ani narkotyków.
W jego organizmie nie wykryto także substancji psychotropowych czy środków odurzających. Oznacza to, że śledczy nadal próbują ustalić, co doprowadziło do wybuchu agresji w mieszkaniu przy ulicy Bałtyckiej w Ustce.
Dramat rozegrał się podczas rodzinnego wyjazdu
Do tragedii doszło 26 stycznia podczas rodzinnego pobytu u teściów podejrzanego. Według ustaleń śledczych wszystko wydarzyło się około godziny 21:30, chwilę po wspólnej grze w karty.
W pewnym momencie Piotr K. miał chwycić za nóż i zaatakować swoich bliskich. Rannych zostało pięć osób — żona, syn, teściowie oraz sam sprawca.
Najtragiczniejszą ofiarą była 4-letnia córka mężczyzny. Mimo natychmiastowej reanimacji dziecka nie udało się uratować.
Piotr K. pracował wcześniej w SOP
Jak ustalono, podejrzany przez ponad dwie dekady był funkcjonariuszem Służby Ochrony Państwa. Jeszcze kilka miesięcy przed tragedią pozytywnie przeszedł rutynowe badania okresowe.
Po wydarzeniach w Ustce został zawieszony, a następnie wydalony ze struktur SOP. Przed prokuratorem przyznał się do winy.
Za zabójstwo dziecka oraz usiłowanie czterokrotnego zabójstwa grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.
