CELEBRITY
Karol Nawrocki może uhonorować Łukasza Litewkę. Doradca prezydenta postawił sprawę jasno
Marcin Przydacz, minister Biura Polityki Międzynarodowej, w audycji Radia ZET wyraził poparcie dla inicjatywy pośmiertnego odznaczenia tragicznie zmarłego posła Łukasza Litewki. Podkreślił, że parlamentarzysta zasłużył na takie wyróżnienie, konsekwentnie budując dialog ponad podziałami politycznymi. Decyzja w sprawie ewentualnego odznaczenia zapadnie wkrótce.
Rekomendacja dla prezydenta Karola Nawrockiego
Minister Przydacz zadeklarował pełne wsparcie dla uhonorowania Łukasza Litewki, który – jak zaznaczył – łączył różne grupy polityczne, co czyni go wyjątkowym kandydatem do państwowego wyróżnienia.
„Gdyby prezydent zapytał mnie o zdanie, z całym przekonaniem i otwartym sercem rekomendowałbym uhonorowanie tej wyjątkowej postaci. To najlepsze, co obecnie możemy mu ofiarować. Jego historia nie zostanie zapomniana, a dobro, jakie pozostawił, będzie z nami długo” – podkreślił Marcin Przydacz.
Dodał, że prezydent Karol Nawrocki dobrze znał posła Litewkę, który wielokrotnie gościł w Pałacu Prezydenckim. Litewka zawsze starał się szukać porozumienia ponad podziałami partyjnymi, wykazując odwagę w działaniach na rzecz społeczności i inicjatyw charytatywnych.
Łukasz Litewka – „piłkarz dżentelmen” i kolega z boiska
W rozmowie z Bogdanem Rymanowskim minister Przydacz podzielił się wspomnieniami sięgającymi poza polityczną codzienność. Obaj politycy często spotykali się na boisku w sejmowej drużynie piłkarskiej.
Przydacz wspomniał o Litewce jako człowieku o niezwykłej kulturze osobistej i charakterze:
obrazek
„Znaliśmy się również poza polityką, bo wspólnie graliśmy w sejmową piłkę – był piłkarzem dżentelmenem. Podchodził, pomagał i gdy dochodziło do ostrzejszej gry, zawsze podał rękę z uśmiechem i chęcią dalszej rywalizacji” – wspominał minister.
Minister podkreślił, że wieść o nagłej śmierci Litewki poruszyła parlamentarzystów z całego spektrum politycznego, którzy postrzegali go jako człowieka emanującego naturalną dobrocią.
Kulisy dymisji Sławomira Cenckiewicza
W programie poruszono także temat dymisji Sławomira Cenckiewicza ze stanowiska szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN). Marcin Przydacz zdementował pogłoski o konflikcie personalnym, tłumacząc, że decyzja miała podłoże zewnętrzne.
„Mogę zapewnić, że współpraca ze Sławkiem Cenckiewiczem była bardzo dobra. Podzieliliśmy się zadaniami, każdy realizował swoje obowiązki, a gdy kompetencje się nakładały, rozmawialiśmy godzinami” – wyjaśnił Przydacz.
Zdaniem ministra przyczyną dymisji był paraliż kompetencyjny wynikający z działań rządu, przez który szef BBN nie miał dostępu do niezbędnych informacji niejawnych, uniemożliwiających skuteczną pracę na rzecz prezydenta. Przydacz dodał, że Cenckiewicz nie chciał być przeszkodą w funkcjonowaniu instytucji.
Relacje rządu z Pałacem Prezydenckim w sprawach zagranicznych
Minister Przydacz nie szczędził krytyki sposobowi prowadzenia polityki zagranicznej przez rządzący gabinet, oskarżając go o brak współpracy przy organizacji wizyt zagranicznych. Za przykład podał zachowanie wobec prezydenta Francji Emmanuela Macrona.
„Z innych źródeł, poza polskim rządem, wiem, że strona rządowa robiła wszystko, aby wizyta prezydenta Macrona w Warszawie nie doszła do skutku, ponieważ Macron miałby świadomość, że podczas pobytu spotka się również z prezydentem Polski” – powiedział gość Radia ZET.
Przedstawiciel Kancelarii Prezydenta podkreślił, że jego działania kierują się interesem państwa i promują spotkania zagranicznych dyplomatów z premierem oraz marszałkami. Jednocześnie zwrócił uwagę na dominację interesów partyjnych po stronie rządu, które górują nad powagą Rzeczypospolitej.
