CELEBRITY
Krzysztof Stanowski w swoim najnowszym materiale odnosi się do porównań między akcją Łatwoganga a WOŚP. Co takiego powiedział?
Rekordowa zbiórka charytatywna Łatwoganga na rzecz Fundacji Cancer Fighters stała się tematem numer jeden w całej Polsce. Pojawiło się wiele głosów porównujących zbiórkę influencera z działaniami WOŚP. Do sukcesu młodego twórcy oraz postawy Jerzego Owsiaka odniósł się w najnowszym materiale na “Kanale Zero” Krzysztof Stanowski.
Wiele osób, w tym m.in. Agata Młynarska, porównuje akcję Łatwoganga do narodzin Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w 1993 roku. Stanowski przyznaje, że dziewięciodniowy maraton w internecie był zjawiskiem unikalnym, które zjednoczyło ludzi ponad podziałami. Zauważył jednak niebezpieczny trend — próbę wykorzystania tego sukcesu do uderzenia w dotychczasowe autorytety.
Dziennikarz wprost zaapelował o spokój do osób, które chcą przeciwstawiać sobie obie inicjatywy:
“Została podjęta tylko jedna próba (…) wykorzystania akcji Łatwoganga i Bedoesa do obrzydzenia Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i Jerzego Owsiaka. I o ile sam z każdym rokiem mam coraz więcej zastrzeżeń do WOŚP-u (…) to jednak apeluję — dajcie spokój” — stwierdził Stanowski.
Gorzka ocena reakcji Owsiaka
Stanowski nie szczędził krytyki samemu Jerzemu Owsiakowi. Według dziennikarza, twórca WOŚP z trudem przyjął informację o skali sukcesu Łatwoganga. Zauważył, że gratulacje ze strony Owsiaka wydawały się wymuszone i połączone z potrzebą podkreślania własnych dokonań.
W materiale padły mocne słowa o zużywaniu się pewnych idei:
“Jest oczywistym, że coś się kończy i coś się zaczyna, że pewne idee się zużywają, że nie wszystko zawsze będzie super na czasie. Pojawi się ktoś, kto umie lepiej w teraźniejszość, umie lepiej w emocje, umie lepiej w młodych ludzi, jest świeższy, nowy, mniej znerwicowany” — ocenił twórca “Kanału Zero”.
Mimo krytycznej oceny starzenia się formuły WOŚP, Stanowski podkreślił, że robienie z Łatwoganga kogoś, kto ma “odesłać Owsiaka do lamusa”, jest szkodliwe dla samego YouTubera. Zdaniem dziennikarza, polska scena charytatywna jest na tyle duża, że pomieści obie formy pomagania — zarówno tę tradycyjną, jak i nowoczesną, opartą na internetowych zasięgach.
