CELEBRITY
Nagle zniknął podczas wakacji w Alpach. Przez 14 lat rodzina żyła w niepewności. Dopiero topniejący austriacki lodowiec odsłonił ciało. Miało liczne urazy. Amputowane przedramiona i dłonie to niestety jedynie początek długiej listy. Ale władze nawet nie przeprowadziły sekcji zwłok Duncana Alvina MacPhersona. Oto co wiemy w tej sprawie. 🟥 Link w komentarzu👇
Nagle zniknął podczas wakacji w Alpach. Przez 14 lat rodzina żyła w niepewności. Dopiero topniejący austriacki lodowiec odsłonił ciało. Miało liczne urazy. Amputowane przedramiona i dłonie to niestety jedynie początek długiej listy. Ale władze nawet nie przeprowadziły sekcji zwłok Duncana Alvina MacPhersona. Oto co wiemy w tej sprawie.
To jedna z najbardziej zagadkowych spraw w historii sportu. Do dziś oficjalnie nie ustalono, co naprawdę wydarzyło się 9 sierpnia 1989 r. na lodowcu Stubai w Tyrolu. Choć istnieje bardzo mocna teoria ekspertów kryminalistycznych.
Ale od początku.
Duncan Alvin MacPherson urodził się 3 lutego 1966 r. w Saskatoon w Kanadzie. Mierzący 185 cm i ważący 88 kg leworęczny obrońca już w juniorskiej lidze WHL w drużynie Saskatoon Blades spisywał się znakomicie. W 189 meczach zdobył 119 punktów. W drafcie NHL 1984 r. New York Islanders wybrali go z 20. numerem.
Zawodnik z Saskatoon był uważany za jeden z najzdolniejszych kanadyjskich talentów. Karierę zawodową spędził jednak poza NHL. Rozegrał 124 mecze w AHL (Springfield Indians) i 33 w IHL (Indianapolis Ice). Częste kontuzje sprawiły, że w 1989 r. Islanders wykupili jego kontrakt i rozstali się z nim. Duncan musiał poszukać innej ścieżki kariery.
Latem 1989 r. 23-latek planował nowy rozdział. Miał objąć posadę grającego trenera w półprofesjonalnej drużynie w Dundee w Szkocji. Przed wyjazdem postanowił spędzić kilka dni w Austrii, gdzie miał odwiedzić przyjaciół i pojeździć na snowboardzie. 2 sierpnia wyruszył w podróż po Europie. Do Szkocji miał przybyć 12 sierpnia. Nigdy tam nie dotarł.
9 sierpnia wieczorem Duncan wynajął snowboard w ośrodku Stubaital u stóp lodowca Stubai w Alpach Stubajskich. Rozmawiał z pracownikiem resortu, po czym samotnie wyruszył na stok.
.
Czytaj też: Grał dla Polski na Euro 2016 i na MŚ 2018. Oto jak skończył
Warunki były trudne, panowała gęsta mgła. Pracownik widział, jak MacPherson odchodzi. Uznał, że być może Kanadyjczyk chciał jeszcze raz pojeździć lub pospacerować przed zmrokiem. To był ostatni raz, gdy hokeista był widziany żywy.
Rodzina wszczęła alarm, gdy okazało się, że Duncan nie dotarł do Szkocji. W okolicach ośrodka Stubaital rozpoczęto szeroko zakrojone poszukiwania z helikopterami, psami i ratownikami. Żadnego śladu, żadnej deski, żadnego ubrania. Bob i Lynda MacPhersonowie przyjeżdżali do Austrii siedem razy. Bez skutku.
Ciało Duncana odnaleziono po 14 latach. Więcej pytań niż odpowiedzi
Sprawa tajemniczego zniknięcia Duncana MacPhersona przez 14 lat pozostawała nierozwiązana. Dopiero fala upałów w lipcu 2003 r. przyniosła przełom. 18 lipca pracownik ośrodka podczas rutynowego przeglądu zauważył czerwoną rękawicę narciarską wystającą z lodu. W płytkiej szczelinie spoczywało ciało. Zachowane niemal idealnie, w pełnym ubraniu snowboardzisty, z portfelem, dokumentami i leżącą obok deską snowboardową.
Stało się jasne, że to zaginiony od lat hokeista. Identyfikację potwierdzono DNA, danymi dentystycznymi i przedmiotami osobistymi.
Sprawa jednak wzbudziła kolejne pytania. Ciało miało ciężkie urazy – amputowane przedramiona i dłonie, lewą nogę odciętą powyżej i poniżej kolana, liczne ostre złamania kości, oderwania tkanek i skóry. Deska snowboardowa nosiła równomierne nacięcia w identycznych odstępach, z resztkami czerwonej farby.
Czytaj też: Wyrwał sparingpartnerowi serce. Myślał, że walczy z diabłem
Władze austriackie przeprowadziły jedynie identyfikację. Nie zrobiono pełnej sekcji zwłok. Prokurator Thomas Schirhakl szybko zamknął sprawę. Oficjalnie śmierć uznano za “nierozwiązaną”, a najbardziej prawdopodobną przyczyną miał być wypadek snowboardzisty lub upadek do szczeliny lodowcowej. Ciało wydano rodzinie bez dalszego śledztwa.
Rodzina zmarłego Duncana nigdy nie uwierzyła w oficjalną wersję austriackich władz. Bob i Lynda MacPhersonowie przedstawili inną hipotezę, popartą analizą ekspertów kryminalistycznych.
Czytaj też: Z Holandią zagraliśmy w koszulkach z… czerwonym Orłem. Polska nie zawsze Biało-Czerwona
Duncan mógł ulec kontuzji nogi podczas jazdy, leżeć we mgle i czekać na pomoc. Kierowca ratraka, pracującego tego dnia mimo słabej widoczności, nie zauważył leżącego człowieka i najechał maszyną. Zamiast zgłosić wypadek, kierowca lub jego przełożony zebrał szczątki i zakopał je w płytkiej szczelinie, by uniknąć odpowiedzialności za nieumyślne spowodowanie śmierci. Lodowy grób skrywał tajemnicę przez 14 lat.
Rodzice walczyli o śledztwo przez lata, ale austriackie władze odmówiły, powołując się na przedawnienie. Sprawa nigdy nie trafiła na salę sądową.
