CELEBRITY
Nagranie obiegło sieć 😱
W koalicji rządzącej doszło do gwałtownego zaostrzenia sporu, który może zdecydować o losach resortu klimatu. Szymon Hołownia w niezwykle szczerych słowach ocenił postawę Pauliny Hennig-Kloski przed nadchodzącym głosowaniem w Sejmie. Jak wynika z sejmowych kuluarów oraz oficjalnych wypowiedzi liderów, jedność rządu została wystawiona na najcięższą próbę od początku kadencji.
Obowiązek raportowania kontra „strzelanie fochów”
Szymon Hołownia nie kryje irytacji postawą minister klimatu, która zamiast stawić się w parlamencie, zaprosiła posłów do swojego resortu. Wicemarszałek podkreślił, że w demokracji parlamentarnej hierarchia jest jasna i nie ma w niej miejsca na osobiste animozje czy poczucie wyższości nad izbą ustawodawczą.
W rozmowie z dziennikarzami odniósł się bezpośrednio do napiętej atmosfery, mówiąc:
„Obowiązkiem ministra jest przyjść i się stawić, a nie strzelać fochy i twierdzić, że jest ponad to i oni się na pewno chcą mścić i ja z nimi gadać nie będę”
Hołownia dodał, że jeśli ministerka chce uspokoić nastroje, powinna po prostu odpowiedzieć na pytania.
„Jeżeli dzisiaj minister Hennig-Kloska chce to ciśnienie trochę obniżyć, trochę z tego czajnika pary wypuścić, to po prostu powinna przyjść, zmierzyć się z pytaniami. Nikt jej krzywdy przecież nie będzie robił” – odparł Szymon Hołownia.
Gorzkie wyznanie o rozbiciu partii
Największe emocje budzi jednak tło personalne i partyjne. Paulina Hennig-Kloska, która do rządu weszła jako jedna z liderek Polski 2050, po wewnętrznych sporach i przegranej z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz, opuściła dotychczasowe ugrupowanie. Założenie przez nią nowego koła parlamentarnego „Centrum” zostało odebrane przez Hołownię jako cios w plecy.
„Oczywiście, że mi jest przykro, że Paulina postanowiła rozbić partię, którą ja zakładałem i tworzyłem. Partię koalicyjną” – wyznał przed kamerami lider Polski 2050.
Jednocześnie zapewnił, że jego krytyka nie jest formą osobistego odwetu.
„My na pewno nie będziemy urządzali jakiś politycznych igrzysk, teatrów dla robienia samych igrzysk czy dla jakichś politycznych zemst, że oto jest minister, która próbowała rozwalić naszą partię […] i w związku z powyższym na złość jej zagłosujemy przeciw”.
Mimo zapewnień o braku chęci odwetu, los ministerki wciąż nie jest pewny. Wniosek o wotum nieufności, podpisany przez około 100 posłów opozycji z PiS i Konfederacji, zostanie rozpatrzony w dniach 28–30 kwietnia.
Zarzuty są ciężkie: od chaosu w programie „Czyste Powietrze”, aż po kontrowersyjną politykę suwerenności opartej wyłącznie na OZE. Hołownia, choć w przeszłości zawsze wspierał ministerkę, teraz bije w dzwon alarmowy.
„W ostatnich tygodniach no dzieje się coś, co nie jest dobre i ja chciałbym wiedzieć dlaczego się dzieje. Chcemy to wyjaśnić” – powiedział Szymon Hołownia.
Zapowiedział również, że po wysłuchaniu ostatnich wypowiedzi Hennig-Kloski poważnie rozważa wstrzymanie się od głosu, co przy mobilizacji opozycji może oznaczać dymisję szefowej resortu klimatu.
PSL stawia na lojalność, ale ma pytania
W zupełnie innym tonie wypowiada się lider ludowców, Władysław Kosiniak-Kamysz. Władze PSL, mimo współtworzenia z Polską 2050 projektu Trzecia Droga, starają się gasić pożar w koalicji. Kosiniak-Kamysz zadeklarował lojalność wobec rządu, zaznaczając jednak, że „normalność koalicyjna” wymaga szczerej rozmowy.
PSL zaprosił ministerkę na posiedzenie swojego klubu, by omówić merytoryczne kwestie gospodarki leśnej i systemu kaucyjnego. Choć Kosiniak-Kamysz tonuje nastroje, to pęknięcie wewnątrz dawnej Trzeciej Drogi jest widoczne gołym okiem. Hołownia, pytany czy żałuje nominacji dla Hennig-Kloski, odpowiedział:
„Nie, absolutnie nie. Ja też uważam, że Paulina Hennig-Kloska, której broniłem wielokrotnie, bo wielokrotnie były zakusy na to, żeby ją z tego stanowiska odwołać, broniłem ją wobec premiera, wobec koalicjantów… Zawsze stałem murem za nią”.
Dzisiaj ten mur wydaje się poważnie nadwyrężony.
