CELEBRITY
Nie wszyscy zmieścili się w środku 🖤😔
We Wrocławiu pożegnano zmarłego nagle Jacka Magierę. Na mszy świętej połączonej z czuwaniem przy trumnie z ciałem trenera pojawił się tłum kibiców. Fanów było tak wielu, że część z nich stała przed świątynią. — Jacek był strażnikiem życia. On nie trenował tylko nóg. On ratował duszę przed bylejakością — mówił ksiądz podczas kazania. Po mszy miały miejsce poruszające sceny.
Jacek Magiera był jedną z najlepiej rozpoznawalnych postaci polskiej piłki ostatnich lat. Były piłkarz i trener zmarł nagle w piątek 10 kwietnia. Jego niespodziewana śmierć pozostawiła ogromną pustkę wśród piłkarzy, kibiców i dziennikarzy.
Rodzina Magiery zwróciła się z prośbą. Oto poprosiła żona zmarłego trenera
Informacja o śmierci trenera Magiery wstrząsnęła całym piłkarskim środowiskiem sportowym. Szkoleniowca pożegnali zawodnicy, których prowadził, klubowi koledzy, kibice oraz ludzie sportu. W pożegnaniach przewija się nie to, jakim był piłkarzem i trenerem, ale jak dobrym był człowiekiem.
We wtorek we Wrocławiu, z którym był związany w ostatnich latach, odbyło się symboliczne pożegnanie trenera. W Kościele pw. św. Franciszka z Asyżu przy ul. Borowskiej odprawiono mszę świętą połączoną z czuwaniem przy trumnie tragicznie zmarłego szkoleniowca. Kościół do ostatniego miejsca wypełnili kibice Śląska Wrocław, który Magiera trenował w latach 2021-2022 oraz 2023-2024 i z którym sięgnął po tytuł wicemistrza Polski. Ludzi było tak wielu, że część z nich musiała stać przed świątynią.
Jacek miał dzisiaj bardzo rzadko spotykany dar. Potrafił słuchać, nie oceniał, nie narzucał presji, ale starał się być bezpieczną przystanią dla młodych ludzi, bo sam był człowiekiem o niespotykanym fundamencie. Wychowywanie było jego wielką pasją. Jacek nie był typowym człowiekiem sportu. Był magistrem historii. Człowiekiem, który rozumiał, że teraźniejszość buduje się na szacunku w przeszłości — mówił ksiądz podczas kazania.
— Jacek był strażnikiem życia. On nie trenował, tylko nóg. On ratował duszę przed bylejakością. Wiedział, że zawodnikiem jest się tylko przez chwilę, przez parę, paręnaście lat, a człowiekiem i chrześcijaninem jest się przez całe życie — dodał.
Po wrocławskich uroczystościach ciało Jacka Magiery zostało wyniesione z kościoła przy asyście kibiców, którzy odpalili race. Kiedy trumna była wynoszona, obecni zgotowali zmarłemu trenerowi owację. Teraz trumna zostanie przetransportowana do Warszawy. Tam w czwartek Magiera spocznie na Powązkach.
