CELEBRITY
Poruszające sceny w kościele na pożegnaniu Jacka Magiery. Niebywałe, co się stało, gdy wynosili trumnę
Jacek Magiera został pożegnany przez mieszkańców i sympatyków Wrocławia. Podczas mszy dziękczynnej za życie trenera, ksiądz wygłosił kazanie, które wzruszyło zgromadzonych. Później trumna z ciałem zmarłego przy owacji całego kościoła wyruszyła do Warszawy.
We wtorek 14 kwietnia Wrocław pożegnał zmarłego Jacka Magierę. W kościele pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu odbyła się msza dziękczynna za życie trenera. Następnie rozpoczęło się czuwanie przy trumnie z ciałem zmarłego
Na ulicę Borowską przybyło mnóstwo ludzi. W świątyni brakowało miejsc, a ludzie stali nawet na zewnątrz. Kazanie podczas nabożeństwa wygłosił ksiądz Sylwester Łaska, który znał Magierę osobiście. Jak mówił, zmarły trener było osobą głęboko wierzącą, czemu otwarcie dawał świadectwo zarówno prywatnie, jak i zawodowo:
Pan Bóg wezwał go wcześniej, ale wiem, że Jacek nie zmarnował ani jednej minuty swojego życia. On darował nam ten czas – swojej rodzinie, zawodnikom, tyle, ile potrzebowali. Mówił nie raz: „Jeśli będziesz miał z kimś problem, przyślij go do mnie. Ja z nim porozmawiam tyle, ile potrzeba” – powiedział ksiądz.
Na zakończenie homilii ksiądz wygłosił piękne i wzruszające słowa. Jak stwierdził, „Jacek Magiera nie odszedł, on tylko zmienił miejsce na trybunach”. Było to symboliczne nawiązanie do jego zawodu i wielkiej pasji, jaką była piłka nożna.
Po czuwaniu trumna zmarłego została wyniesiona z kościoła. Towarzyszyły temu kilkunastominutowe brawa i owacja na stojąco od wszystkich zebranych. Kibice zebranie w świątyni zaczęli skandować m.in. „Jacek Magiera!”, czy też „Dziękujemy!”. Był to wyraz ogromnego szacunku, jakim Wrocław darzy zmarłego trenera.
Na zewnątrz kościoła kibice odpalili czerwone race, a trumna z ciałem Magiery udała się w podróż do Warszawy. Tam już w czwartek wybitny trener zostanie pochowany na Cmentarzu Powązkowskim.
Czytaj także: IMGW bije na alarm, wydano pilne alerty. Zacznie się za kilka godzin
10 kwietnia 2026 roku niespodziewanie zmarł Jacek Magiera. Asystent selekcjonera reprezentacji Polski zasłabł podczas porannego treningu biegowego i został przewieziony do Wojskowego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Niestety, mimo wysiłków lekarzy, jego życia nie udało się uratować. Miał 49 lat, pozostawił żonę i dwoje dzieci, a jego śmierć głęboko poruszyła środowisko piłkarskie.
Według ustaleń służb do zdarzenia doszło w Parku Grabiszyńskim, gdzie trener regularnie trenował. Policja prowadzi postępowanie wyjaśniające, jednak dotychczas nic nie wskazuje na udział osób trzecich. Funkcjonariusze przeprowadzili oględziny miejsca i analizują wszystkie okoliczności tej tragedii.
