CELEBRITY
Show w meczu Igi Świątek w Stuttgarcie! Oto co zrobiła w debiucie trenera
34 dni i koniec czekania, Iga Świątek znów zwycięska! Ten mecz był trudniejszy, niż wskazuje na to sam wynik, ale Polka uporała się z Laurą Siegemund w debiucie Francisco Roiga. I mamy już pewność, że w Stuttgarcie obejrzymy absolutny hit turnieju. Wiadomo już, z kim Świątek zagra o półfinał.
Początek turnieju w Stuttgarcie dla Igi Świątek miał być początkiem nowej ery, którą rozpoczyna u boku Francisco Roiga. Po rozstaniu z Wimem Fissettem Polka udała się na obóz treningowy na Majorce, który miał na celu przygotowanie właśnie do startu w Niemczech. To tu Świątek zaczyna grę na nawierzchni, która od zawsze przynosi jej najwięcej sukcesów.
Wydawało się, że nie mogła liczyć na lepszą rywalkę na start. Los w drugiej rundzie skojarzył ją z Laurą Siegemund, doświadczoną Niemką, która co prawda kiedyś wygrała turniej na mączce w Stuttgarcie, ale w ostatnich latach nie radzi sobie tak dobrze. Ich ostatnia bezpośrednia rywalizacja to finał turnieju w Warszawie, gdzie Polka oddała przeciwniczce zaledwie jednego gema.
Starcie właśnie z Siegemund wyglądało na idealne przetarcie przed poważniejszym wyzwaniem, jakim miała być rywalizacja z Mirrą Andriejewą w ćwierćfinale turnieju. Najpierw trzeba było jednak zrobić swoje i pokazać się z jak najlepszej strony w pierwszym spotkaniu pod wodzą nowego trenera. Szczelnie wypełniona hala w Niemczech liczyła na show w wykonaniu obu pań.
Zobacz także: Roig nie ma litości. Z bliska widać, co naprawdę dzieje się ze Świątek
Pierwsze gemy przebiegały tak, jak mogli sobie wymarzyć polscy kibice. Iga Świątek zaczęła mecz idealnie, od trzech wygranych gemów, w których zupełnie zdominowała przeciwniczkę. Laura Siegemund miała spory problem z przerwaniem serii zdobytych punktów przez Polkę. Zaczęło się od odważnej ofensywy, którą przerwał… niespodziewany upadek naszej reprezentantki.
Świątek nagle upadła na kort w okolicach samego środka linii końcowej. I choć pokazała, że nic jej nie dolega, to Niemka od tego momentu doprowadziła do stanu 3:2 i sprawiła, że na moment zrobiło się nerwowo. Mistrzyni Wimbledonu przez moment zachowawczo podchodziła do wymagających piłek, ale z czasem okazało się, że skróty Siegemund nie przynoszą jej wiele powodów do radości.
Okazało się, że to był jedynie moment przestoju, po którym Świątek wróciła do dominacji na korcie. Pojedyncze przełamanie nie było momentem zwrotnym, a nasza tenisistka wygrała kolejne trzy gemy, wygrywając pierwszego seta wynikiem 6:2. Dzięki temu była o krok od awansu do ćwierćfinału.
Na okazje na przełamanie w drugiej partii przyszło nam czekać dużo dłużej. Laura Siegemund, w momencie gdy musiała już gonić wynik i nie miała wiele do stracenia, postawiła na pełną ofensywę przy serwisie Igi Świątek. I to momentami dawało jej dużo dobrego, bo próby drop shotów wyprowadzały naszą reprezentantkę z równowagi.
Na szczęście przy stanie 3:2 Świątek skorzystała ze zdecydowanie najsłabszego momentu Siegemund od początku drugiego seta i wypracowała sobie przełamanie, które dawało jej prostą drogę do awansu. Przy stanie 4:2 wszystko było w rękach Polki, lecz rywalka odpowiedziała natychmiast przełamaniem powrotnym przy dwóch podwójnych błędach serwisowych.
I choć w ostatnich gemach zrobiło się nerwowo, Świątek znów odpowiedziała przełamaniem, po chwili gwarantując sobie występ w ćwierćfinale turnieju w Stuttgarcie. Tym samym pewne jest, że zagra w hitowym starciu z Mirrą Andriejewą. I to będzie prawdziwy sprawdzian dla polskiej faworytki. Debiut Francisco Roiga należy ocenić pozytywnie, choć zdarzyły się momenty przestojów.
