CELEBRITY
Wiceprezydent USA zaskoczył wszystkich swoją szczerością w wywiadzie. Jego słowa o Wenezueli i roli USA w regionie wywołały burzę.
J.D. Vance, wiceprezydent USA, w wywiadzie dla Fox News stwierdził wprost, że po zatrzymaniu Nicolása Maduro USA zyskają większą kontrolę nad zasobami Wenezueli, dostęp do tańszej energii i dodatkową przewagę nad przeciwnikami. Dodał też, że w “sąsiedztwie” USA to Waszyngton ma rozdawać karty.
Ani słowa o demokracji, wolności, pomocy. Wszystko, co powiedział J.D. Vance, było wyłożeniem kawy na ławę. Do bezprecedensowej operacji wojskowej przeciw Maduro doszło nad ranem 3 stycznia 2026 r. w Caracas. Siły USA wkroczyły do kompleksu, w którym przebywał wenezuelski przywódca, dokonały jego aresztowania i przetransportowały go do USA. Dwa dni później, 5 stycznia, Maduro stanął przed sądem federalnym w Nowym Jorku i nie przyznał się do zarzutów.
Pytanie do Vanca padło w programie “Jesse Watters Primetime”. Wiceprezydent został zapytany, co zwykły Amerykanin ma z obalenia dyktatora w Wenezueli? Vance odpowiedział z niespodziewaną szczerością, przekonując że USA będą mogły kontrolować zasoby naturalne Wenezueli, wywierać presję na swoich przeciwników i zagwarantować Amerykanom dostęp do taniej energii.
W tym samym wywodzie podkreślał też znaczenie demonstracji siły — jego zdaniem pokaz militarnej skuteczności ma odstraszać tych, którzy chcieliby rzucić wyzwanie USA.
Vance zaznaczył, że Wenezuela nie jest dla USA odległym teatrem działań, lecz częścią ich bezpośredniego otoczenia. W ujęciu wiceprezydenta od dwóch stuleci fundamentem amerykańskiej polityki zagranicznej ma być dominacja USA we własnym regionie. Dlatego stwierdził, że to właśnie Stany Zjednoczone mają tam dyktować warunki.
To nie pierwsza wypowiedź Vanca w tym stylu. W styczniu po uprowadzeniu Maduro twierdził, że Wenezuela może sprzedawać ropę tylko wtedy, gdy służy to interesom Stanów Zjednoczonych.
