CELEBRITY
Wypłynęły stare notatki trenera Nawrockiego
Na światło dzienne wyszły dokumenty i świadectwa, które wprowadzają świeże spojrzenie na życie głowy państwa. Archiwalne zapiski trenera Michała Globisza oraz wspomnienia z bokserskich sal odsłaniają nieznaną dotąd twarz Karola Nawrockiego. To historia o hartowaniu ducha, która rozpoczęła się na długo przed wejściem do wielkiej polityki.
Piłkarskie początki w gdańskiej Lechii
Bokserski ring i hartowanie ducha
Literackie śledztwo pod mrocznym pseudonimem
Pasja Karola Nawrockiego obejmowała nie tylko boks — sport, który trenował jeszcze przed czasem, gdy został prezesem IPN, a potem prezydentem RP. Swoją przygodę ze sportem zaczynał w gdańskim Stoczniowcu, ale próbował także swoich sił w piłce nożnej, występując w Ex Siedlce i KKS Gedania. Legendarny trener Michał Globisz ujawnił archiwalne notatki, z których wynika, że obecny prezydent RP sympatyzował z Lechią Gdańsk – był zarejestrowany w drugiej drużynie.
Na Lechię zabierał mnie ojciec jeszcze w latach 80., ale nic z tamtych lat nie pamiętam. Więc świadome kibicowanie liczę sobie od lata 1992 (miałem wtedy 9 lat) – niezapomniany mecz Lechii ze Stilonem Gorzów – wspominał sam Nawrocki, cytowany przez serwis lechiahistoria.pl.
Nawrocki w roczniku 1983 pełnił odpowiedzialną funkcję stopera, czyli środkowego obrońcy, co wymagało nie lada dyscypliny i siły fizycznej. Choć jego przygoda z piłką nożną trwała zaledwie jedną rundę, trener zapamiętał go jako chłopaka wyjątkowo postawnego i silnego.
Gdy zajrzałem do moich notatek, zobaczyłem, że był zarejestrowany w drużynie Lechii 2, właśnie w roczniku 1983. Sprawdziłem też, ile spotkań rozegrał, jednak nie było ich dużo. W tamtym czasie był obecny przez jedną rundę, może nawet niecały sezon. Grał na pozycji stopera. I to właściwie wszystko. W tamtym okresie miałem dosłownie setki trampkarzy, którzy przychodzili się zapisać. On był jednym z nich. Nie mogę o nim powiedzieć zbyt wiele, bo był jednym z wielu, naprawdę bardzo wielu chłopców. W pamięci zapisał mi się jako chłopak postawny, silny, wysoki. Stąd zapewne ta pozycja stopera, na której występował. – wspomina Michał Globisz.
Notatki te są twardym dowodem na to, że dzisiejszy strażnik konstytucji już jako nastolatek uczył się twardej, defensywnej gry. To właśnie na murawie, z dala od blasku fleszy, Nawrocki budował fundamenty pod swój dzisiejszy, często nieustępliwy wizerunek, który stał się jego znakiem rozpoznawczym w polityce krajowej i zagranicznej.
Jeszcze silniej charakter Karola Nawrockiego ukształtował bokserski ring w klubie RKS Stoczniowiec. Pod czujnym okiem Henryka Rychłowskiego młody chłopak uczył się walki nie tylko z przeciwnikiem, ale i z własnymi słabościami. Za sportową pasją kryła się jednak bolesna tajemnica z dzieciństwa – przedwczesna śmierć ojca. Ta wielka strata zmusiła go do błyskawicznego wejścia w dorosłość i przejęcia pełnej odpowiedzialności za losy najbliższych.
Sport walki stał się dla niego swoistą ucieczką oraz miejscem, gdzie mógł przekuć żal w wewnętrzną siłę. To właśnie w tamtym mrocznym czasie wykuwała się jego legendarna dzisiaj twardość, która pozwala mu bez mrugnięcia okiem stawiać czoła najtrudniejszym wyzwaniom na arenie międzynarodowej oraz w skomplikowanych relacjach z rządem.
Mało kto zdaje sobie sprawę, że prezydent prowadził w przeszłości wnikliwe badania nad trójmiejskim półświatkiem. Pod tajemniczym pseudonimem Tadeusz Batyr opublikował głośną książkę analizującą losy „Nikosia”, niekwestionowanego króla gangsterów lat 90. Ta publikacja pokazuje, że Nawrocki nie boi się wkraczać w mroczne obszary historii, które wielu wolałoby przemilczeć. Jako historyk, podjął się próby zrozumienia mechanizmów władzy i przestępczości, co dziś daje mu unikalną perspektywę na funkcjonowanie struktur państwowych.
Literackie alter ego pozwoliło mu na większą swobodę w opisywaniu brutalnej rzeczywistości transformacji ustrojowej, ale jednocześnie wystawiło na krytykę ze strony swoich oponentów.
