CELEBRITY
Znana aktorka opisała dramatyczne wydarzenia z udziałem Grzegorza Brauna. Jej zeznania rzucają nowe światło na incydent w Sejmie.
Podszedł do niej bardzo blisko i uderzył ją pianą w twarz. Była to napaść — podkreśliła Ewa Bukowska, która była świadkiem, jak Grzegorz Braun zgasił świece chanukowe podczas uroczystości w Sejmie. Polityk natomiast podczas procesu podważył wiarygodność aktorki, sugerując, że jej artystyczna wrażliwość wpłynęła na ocenę sytuacji.
Sąd w Warszawie 13 kwietnia 2026 r. przesłuchał kolejnych świadków w procesie europosła Grzegorza Brauna. Sprawa dotyczy m.in. zgaszenia w 2023 r. świec chanukowych w Sejmie. W tamtym czasie uroczystość miała szczególne znaczenie, ponieważ dwa miesiące wcześniej Hamas zaatakował Izrael.
Chanuka to święto, które wypada zawsze w grudniu i jest obchodzone na pamiątkę poświęcenia Świątyni Jerozolimskiej w roku 165 p.n.e. W ciągu ośmiu dni codziennie na specjalnym świeczniku przybywa jedno nowe światełko: symbol pokoju i zwycięstwa dobra nad złem.
Od 2007 r. świece chanukowe są zapalane w polskim Sejmie. Tradycja ta została zapoczątkowana przez Lecha Kaczyńskiego w Pałacu Prezydenckim. Podobne uroczystości odbywają się w wielu miejscach na świecie, w tym w Białym Domu.
W ubiegłym miesiącu w sądzie zeznania złożył rabin Ber Stambler, przewodniczący Chabad-Lubawicz w Polsce, chasydzkiej grupy, która zajmowała się wówczas organizacją uroczystości zapalania świec chanukowych. Teraz na sali sądowej pojawiła się aktorka, reżyserka i scenarzystka Ewa Bukowska, która wówczas znalazła się w samym centrum wydarzeń. — Chwilę wcześniej prowadziłam uroczystość — wyjaśniła na sali rozpraw.
Artystka wyjaśniła, że zanim doszło do ataku posła, znajdowała się między choinką bożonarodzeniową a chanukiją i wymieniała się życzeniami z dr Magdaleną Gudzińską-Adamczyk. Potem wydarzenia potoczyły się błyskawicznie.
— Wszystko zaczęło się od spokojnej rozmowy, gdy nagle uwagę gości zwrócił mężczyzna krążący po sali. Najpierw zauważyłam chmurę ciągnącą się po posadzce, a następnie człowieka. Nawet nie wiedziałam, że to jest pan Braun — podkreśliła.
Z jej zeznań wynika, że poseł skierował się w stronę świecznika. — I wtedy Magda postanowiła zareagować. Podszedł do niej bardzo blisko i pianą uderzył ją w twarz. To było dosyć wstrząsające. Była to ewidentnie fizyczna napaść — zaznaczyła, dodając:
— Magda została oślepiona i na chwilę się odsunęła. W tym czasie poseł Braun zaatakował świecznik gaśnicą — opisywała. — Po wszystkim teatralnie wyprostował się i obserwował dziennikarzy, wyraźnie licząc na ich zainteresowanie. Natychmiast udzielał wywiadów, nie okazując empatii wobec poszkodowanej kobiety.
Na pytanie, czy poseł podszedł do kobiety celowo, czy raczej był skupiony na świeczniku, odpowiedziała:
— Ona po prostu była przeszkodą. Postanowił tę przeszkodę usunąć. Dokładnie tak to wyglądało.
Po chwili na miejsce przybyła Straż Marszałkowska, która poprosiła wszystkich o opuszczenie sali ze względu na toksyczność substancji z gaśnicy. — Miałam na sobie krótką marynarkę, torebkę, zaczęłam kaszleć, ale objawy szybko ustąpiły i nie zgłaszałam się do lekarza — dodała.
Zobacz także: Awantura na sali sądowej. Braun atakuje prokuratora i składa wniosek
Braun: Fantasmagorie artystki
W trakcie procesu Grzegorz Braun próbował przerwać przesłuchanie Bukowskiej, sugerując, że ma urojenia. — Mamy do czynienia z osobą, która żyje w swoim świecie i przedstawiła Wysokiemu Sądowi swoje fantasmagorie — oświadczył.
Natomiast, gdy wyszła z sali rozpraw, stwierdził, że sąd ma do czynienia z przypadkiem, w którym artystyczna wrażliwość może przysłaniać zdrowy rozsądek.
— Artyści są stworzeniami Bożymi. Cenimy ich i podziwiamy za to samo, co w realnym świecie, poza ekranowym i poza scenicznym bywa wadą, która naraża artystę na poznawcze i ewentualne konsekwencje. Zareagowałem w trakcie tego przesłuchania, odnosząc wrażenie, że uczestniczę mimo woli w jakimś sensie pastwienia się nad osobą, której artystyczna dusza zdominowała ludzki rozum — stwierdził.
Zobacz także: Nowe fakty w sprawie wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Tajemnicze spotkanie po tragedii
