CELEBRITY
Nowe ustalenia w sprawie ataku na siedzibę PO przy Wiejskiej. Prokuratura podjęła decyzję, która może zaskoczyć wielu. Co dalej z Krzysztofem B.?
Atak na siedzibę Platformy Obywatelskiej przy Wiejskiej mógł skończyć się tragedią. Teraz wychodzi na jaw, że 44-letni Krzysztof B. miał — według biegłych — zniesioną zdolność rozpoznania znaczenia swoich czynów. Prokuratura domaga się umorzenia sprawy i kieruje go do zamkniętego zakładu psychiatrycznego.
Przypomnijmy, w piątek 17 października 2025 r. budynek przy ul. Wiejskiej 12a w Warszawie, w którym mieści się m.in. główne biuro Platformy Obywatelskiej, stał się celem ataku. Mężczyzna podpalił wejście do obiektu i rzucił w nie butelką z łatwopalną cieczą. Na miejscu zostały odłamki szkła, a drzwi były osmolone.
Świadkiem zdarzenia był poseł Koalicji Obywatelskiej Witold Zembaczyński, który zawiadomił służby i relacjonował, że ktoś rzucił w drzwi coś w rodzaju koktajlu Mołotowa, podpalił go, a podczas ucieczki wykrzykiwał hasła dotyczące Platformy Obywatelskiej. Według posła sprawców miało być dwóch, jednak śledczy uznali, że za atakiem stoi jedna osoba — 44-letni Krzysztof B. z powiatu łosickiego.
Mężczyzna został zatrzymany po działaniach operacyjnych policji i doprowadzony do prokuratury. Usłyszał dwa zarzuty: sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa wywołania pożaru poprzez rzucenie butelką z łatwopalną cieczą i próbę podpalenia, a także usiłowania naruszenia nietykalności cielesnej osoby, która próbowała go powstrzymać. Krzysztof B. nie przyznał się do winy, ale złożył wyjaśnienia. Sąd zdecydował wówczas o jego tymczasowym aresztowaniu.
Z najnowszych ustaleń Polskiego Radia wynika, że biegli uznali Krzysztofa B. za niepoczytalnego w chwili popełnienia zarzucanych mu czynów. Jak informuje rozgłośnia, Prokuratura Rejonowa dla Warszawy-Śródmieścia złożyła do sądu wniosek o umorzenie postępowania przygotowawczego przeciwko 44-latkowi oraz o umieszczenie go w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.
Z opinii psychiatrów i psychologa, powołanych w tej sprawie, ma wynikać, że w czasie ataku na budynek przy Wiejskiej Krzysztof B. nie był w stanie rozpoznać znaczenia swojego zachowania ani nim pokierować. Biegli mieli też ocenić, że istnieje wysokie ryzyko, iż mężczyzna ponownie dopuści się czynów zagrażających porządkowi prawnemu. Dlatego — jak przekazał Polskiemu Radiu rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba — prokuratura uznała, że zachodzą podstawy, by umieścić podejrzanego w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.
