Connect with us

CELEBRITY

Takich scen pod PGE Narodowym dawno nie widzieliśmy. Już na kilka godzin przed finałem Pucharu Polski, w którym Górnik Zabrze zmierzy się z Rakowem Częstochowa, pod bramami zaczęły się tworzyć gigantyczne kolejki. Byliśmy też świadkami nietypowej sceny. Stolicę zalała ogromna rzesza fanów ekipy z Zabrza, którzy na taki moment czekali ponad pół wieku. 🟥 Link w komentarzu👇

Published

on

Takich scen pod PGE Narodowym dawno nie widzieliśmy. Już na kilka godzin przed finałem Pucharu Polski, w którym Górnik Zabrze zmierzy się z Rakowem Częstochowa, pod bramami zaczęły się tworzyć gigantyczne kolejki. Byliśmy też świadkami nietypowej sceny. Stolicę zalała ogromna rzesza fanów ekipy z Zabrza, którzy na taki moment czekali ponad pół wieku.

Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
Gorączka przed finałowym starciem Pucharu Polski sięga zenitu. Na taki finał kibice Górnika Zabrze czekali od 54 lat. Nic więc dziwnego, że fani 14-krotnych mistrzów Polski błyskawicznie wyprzedali wszystkie przysługujące im wejściówki na trybuny i 2 maja zalali Warszawę. Przed PGE Narodowym dostrzegliśmy niezmierzone tłumy kibiców, ogromne zasieki policji i… gigantyczne kolejki, które tworzyły się przy bramach wejściowych już na dwie godziny przed pierwszym gwizdkiem arbitra.

Gigantyczne kolejki. Oto co zastaliśmy przed finałem Pucharu Polski
Tegoroczny finał cieszy się gigantycznym zainteresowaniem. Gdy podróżowaliśmy do stolicy autostradą A1 spotkaliśmy mnóstwo aut na częstochowskich i śląskich rejestracjach (kibice zabrzańskiego zespołu rozsiani są po całej aglomeracji śląskiej i nie tylko) z powiewającymi flagami Rakowa i Górnika.
Zobacz przemarsz kibiców Górnika Zabrze pod PGE Narodowym:

Na pewno finał będzie trochę inny. W ostatnim dziesięcioleciu najczęściej mieliśmy okazję grać w finale Pucharu Polski, a zdobyte doświadczenie jest bezcenne. Ludzie wiedzą, jak poruszać się po samym obiekcie, by poziom organizacyjny był zachowany na najwyższym możliwym pułapie. Z tego punktu widzenia będzie na pewno dużo większy spokój — tłumaczy prezes częstochowskiego zespołu Wojciech Cygan w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet.

Pod względem sportowym to jeden mecz o ogromnej stawce i tak naprawdę wskazywanie przed meczem jakiegokolwiek faworyta w mojej ocenie jest nieuprawnione. Spotkają się dwie drużyny, które aktualnie walczą o jak najwyższą pozycję w tabeli ligowej i rozgrywają, co najmniej niezły sezon. Nie powiem, że bardzo dobry, bo rozgrywki Ekstraklasy są specyficzne w tym sezonie. Zobaczymy, jak ten mecz się potoczy — podkreśla prezes Rakowa.

Na finiszu Ekstraklasy oba zespoły są jeszcze w wyścigu o mistrzowski tytuł, a liderem grupy pościgowej jest ekipa Michala Gasparika, który jest specjalistą od triumfów w krajowym pucharze. Ze słowackim Spartakiem Trnava trzykrotnie wznosił do góry Puchar Słowacji, teraz może przerwać 38-letnią posuchę zabrzańskiego klubu. Górnik po ostatnie trofeum sięgnął w 1988 r., gdy wywalczył 14. mistrzostwo Polski.

Ewentualna wygrana w sobotę może symboliczną klamrą zamknąć pewien rozdział w historii klubu i być znakomitym wstępem do tego, co czeka Górnika już niebawem, gdy stery w klubie przejmie Lukas Podolski.

— Jesteśmy gotowi na ten finał. Możliwość gry na Stadionie Narodowym to coś wyjątkowego. Na Słowacji wygląda to zupełnie inaczej — mówił Gasparik na przedmeczowej konferencji prasowej.

A pod bramami stadionu spotkaliśmy też parę kibiców, których połączyła miłość do obu klubów. — Znamy się od szkoły podstawowej i wiedziałem, że moja Ania jest fanką Górnika. Jakoś to przełknąłem — uśmiecha się Wadim, sympatyk Rakowa.

Początek sobotniego finału Pucharu Polski na PGE Narodowym zaplanowano na godz. 16.00.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 USAtalkin